Dawno nie pisałam o Black Desert, ale nie dlatego, że się już znudziłam i przestałam obserwować rozwój tej gry, ale bardziej z frustracji, że jest wielce prawdopodobne iż jej premierę w Europie zobaczymy dopiero w 2016.

Obecnie trwają otwarte beta testy koreańskiej wersji gry i jak to ostatnio bywa nie obyło się bez wielu exploitów takich jak podwajanie ilości przedmiotów, zabijanie mobów, które dawał o wiele za dużą ilość punktów XP oraz problemy ze sklepem. Co jest ważne to fakt, iż Daum, czyli wydawca gry, od razu zbanował konta, które dopuściły się tych przestępów oraz usunął z gry wszelkie uzyskane tym sposobem zyski. Hmm… Można się zastanawiać i co z tego, kiedy można założyć kolejne konto i ponownie zacząć grać? No cóż, okazuje się, że w Korei nie jest to takie proste gdyż aby założyć konto potrzeba numeru dowodu tożsamości, a co za tym idzie znacznie ogranicza to możliwość zakładania kolejnych kont. Mam nadzieję, że błędy te zostaną naprawione i tak samo Daum będzie się rozprawiał z hackerami w wersji EU/ NA.

Świat Black Desert jest olbrzymi i piękny, a gracze nadal maja do dyspozycji tylko niewielką część całkowitej mapy. W przyszłym tygodniu gracze będą mogli zacząć się przygotowywać do wojen gildiowych, gdyż do przejęcia będą zamki. Jak na razie nie wiadomo za wiele na temat oblężeń, poza tym, że w pierwszej fazie każda gildia może wybudować dwie wieże i centrum dowodzenia, a gildia, która zdobędzie zamek będzie go musiała bronić przed późniejszymi atakami.

Wiem, że się powtarzam i że Black Desert mimo rozmachu i wyglądu nie ma zbyt wielu zwolenników w Polsce, ale co ja na to poradzę – gra powala możliwościami juz w tej chwili, a to dopiero początek. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że najważniejszym zadaniem producenta będzie zapewnienie rozrywki po osiągnięciu maksymalnego poziomu postaci… Jedyna rzecz, która mnie martwi jak na razie, to fakt, że levelowac postać będzie można tylko w standardowy sposób poprzez wykonywanie zadań i zabijanie przeciwników.