Niektóre gry mają permadeath, gdzie śmierć postaci jest ostateczna. One Life ma mieć perma-permadeath, to oznacza, że jeśli zginiecie, to już nigdy więcej nie będziecie mogli zagrać w tą grę…

Istnieje obecnie wiele gier z gatunku survivalowego, ale chyba żadna z nich nie jest taka jak One Life, czyli Jedno Życie. Ma to być gra strzelanka z elementami survivalu, które oferuje graczowi tylko jedno życie, a co się z tym łączy – atmosferę, której nie znajdzie się w żadnej innej grze. Założenie jest proste: zgiń i kończysz grę – na zawsze. Gra zaprojektowana została w taki sposób, że w przypadku śmierci konto na Steam odcinać będzie dostęp do tej gry. Bye! Sayonara! Jedyne co będzie można zrobić to patrzeć się na wyszarzony przycisk „Play” i wspominać tą jedyną w swoim rodzaju, z pewnością niezapomnianą, rozgrywkę…

one-life-3

O ile pomysł permadeath używany jest do pewnego stopnia także w innych survivalowych tytułach, to żadna z tych gier nie opiera swojego istnienia tylko na tej mechanice. Owszem, mamy hardcorowe serwery H1Z1, gdzie w przypadku śmierci postaci tracimy także wszystkie przepisy jakich się nauczyliśmy, ale nawet będąc „hardcorową” grą, nadal możemy założyć kolejna postać i rozpocząć przygodę od poczatku.

Zgodnie z założeniami One Life, postacie nie umierają tak od razu. Gracz, który „zabił” dana postać może dokonać ostatecznego wyboru poprzez: wybaczenie, poniżenie lub dobicie swojego przeciwnika. Oznacza to, że potencjalny zabójca może wybrać, czy chce zabić dana postać i zabrać rzeczy do niej należące, ocalić go i uwięzić aby przeciwnik mógł odpracować swój dług, czy też puścić go wolno.

 W jaki sposób uwięziony gracz będzie mógł odpracować swój dług nie jest wyjaśnione, ale developerzy obiecują „żywą komunikację” pomiędzy graczami. W grze dostępny będzie czat pisany oraz głosowy, tak aby zwycięzcy mogli „cieszyć się krzykami wściekłości i wołaniem o pomoc” wydawanymi przez pokonanych. Dodatkowo, patrząc na zwiastun, gracze będą mogli cyfrowo poniżać przeciwnika, jeśli będą mieć na to ochotę, i to w bardzo niewybredny sposób.  A jeśli gracz zdecyduje się po prostu zabić przeciwnika, to w tym momencie skończy się Wasza przygoda z grą… Mam przeczucie, że zaoferowanie graczom tych możliwości, może doprowadzić do naprawdę „porąbanych”, delikatnie ujmując, pomysłów.

Interesujące jest to, że gra ta nie będzie grą Free-to-Play. O ile cena końcowa nie jest jeszcze podana, to już teraz gracz mogą zamówić ta grę na portalu Steam płacąc za nią 10 Euro. Nie są to może ogromne pieniądze, ale trzeba powiedzieć, że to dość wysoka cena za grę, w której można zginać w przeciągu kilku minut, a nawet sekund, jeśli ma się pecha.

Dlaczego piszę o tej grze? Bo o założenia One Life wydają się być fajnym pomysłem, to tak naprawdę jestem zdegustowana jednym elementem – możliwością poniżania innych graczy. Jak bardzo upadło nasze społeczeństwo, żeby studio produkujące gry wpadło na taki poroniony sposób zarobku?

No to jak? Zagracie?

P.S. Dzięki Rachityn za info 🙂