Ostatni weekend upłynął pod znakiem dwóch wielkich beta testów dla gier, które wcale ich nie potrzebowały: The Division oraz Black Desert Online.

Niestety, zważywszy że moja wypasiona tymczasowa karta graficzna Radeon HD-4870 nie wspiera DX11, nie miałam szans na zalogowanie się do otwartych beta testów The Division. No cóż, nie ma to jak delegowanie i w moim imieniu zrobił to PolicMajster, któremu to bardzo mocno dziękuję za stream z gry, tak abym mogła zobaczyć z „czym się je ten tytuł„.

Po tym co zobaczyłam, mogę stwierdzić jedno – jest to gra składająca się z dwóch elementów. Pierwszym jest strzelanka singleplayer, z możliwością kooperacji w maksymalnie 4-osobowej grupie, gdzie zadaniem gracza jest wykonanie misji fabularnych, rozbudowanie bazy, pomoc cywilom NPC oraz wymordowanie „tych złych NPC”. Drugim elementem jest Dark Zone, czyli strefa PvEvP gdzie określona ilość graczy na tym samym poziomie walczy z bardzo mocnymi i w miarę  inteligentnymi przeciwnikami NPC oraz z sobą nawzajem, próbując zdobyć jak najlepsze wyposażenie.

Divsion_20150220-Kierowca

Do drugiego elementu nie mogę się przyczepić, bo oglądając zmagania PolicMajstara i Zhara, to wyglądało to naprawdę fajnie. Dużym plusem jest to, że w strefie tej umieszczani są gracze na tym samym poziomie, który zdobyty został w prawie-solowej kampanii. Jeśli chodzi o przeciwników, to NPC byli potwornie trudni do zabicia, a do tego trzeba było się liczyć możliwym atakiem innych graczy. Nie wiem dokładnie ilu graczy umieszczanych jest w jednej instancji Mrocznej strefy, ale podejrzewam, że maksymalnie kilkunastu.

Jeśli chodzi o pierwszy element, to o ile misje fabularne były w miarę fajne, to świat był potwornie pusty. Ja rozumiem, że epidemia, ale dlaczego Ubisoft zdecydował się na osobne instancje dla pojedynczych graczy i ewentualnie ich grupy – tego nie wiem. Wydaje mi się, że nic by się nie stało gdyby instancje te lokowały co najmniej kilkunastu innych graczy – nie odczuwałoby się wówczas tej pustki. Coś na co jeszcze zwróciłam uwagę i troszkę mnie to rozczarowało – niemożliwość plądrowania lokacji. Owszem można otworzyć znajdujące się tam skrzynki, czy tez lodówkę, ale przy takiej ilości walających się przedmiotów fajnie by było, gdyby chociaż część z nich można było podnieść i do czegoś użyć.

Divsion_20150220-Kierowca-1

Czy na podstawie tego co widziałam zdecydowałabym się na zakup The Division? Raczej nie, wydaje mi się, że grze tej jeszcze trochę brakuje, a do tego pamiętam, że Ubisoft zapowiedział wydanie co najmniej kilku DLC. Może za jakiś czas skusze się na ten tytuł, na ten moment jednak mogę obwinić moja kartę, bo i tak na niej nie pogram 🙂

Tak jak pisałam – mogłam tylko obejrzeć rozgrywkę poprzez stream i być może, gdybym to ja grała, to moje zdanie na temat The Division byłoby inne. Oto natomiast co sądzi PolicMajster na temat tego tytułu:

Końcówka w DZ wymiatała. Co do samej gry-nie jest to RPG, tylko strzelanka z elementami RPG. DMG postaci bierze się z ulepszania pancerza, broni, jej poziomu. Podobny system zastosowano w Borderlands. Jeżeli mamy niski „level” a przeciwnik wysoki, będziemy zadawali bardzo mało obrażeń (czytaj: trzy magazynki w ryj i nic!). Aby wydostać ekwipunek ze „Strefy Mroku” musimy znaleźć odpowiednie miejsce na dachu lub ulicy, wystrzelić flarę i poczekać półtorej minuty na śmigłowiec, który zrzuci nam linę z hakami, do której sakwojaż podpinamy. W trakcie oczekiwania na „śmigło” w pobliżu pojawia się wróg w liczbie zdecydowanie mnogiej. Na szczęście takich punktów odbioru jest kilka, a to oznacza, że na 80% oprócz nas na danym punkcie będzie przyczajonych wielu graczy. Gracze mogą:
A. Grzecznie i układnie nas wspomóc w walce.
B. Poczekać aż wrodzy NPC-e zostaną wybici, władować nam serię w plecy i spie..szno oddalić się z naszym, z trudem zdobytym, ekwipunkiem i z tytułem „Rogue”. Na graczy z takim statusem można polować.
Strefa PvE to Single Player albo kooperacja do czterech graczy, jeżeli ktoś jest na tyle popularny i lubiany, że ma aż czterech znajomych na uPlay. Innych graczy w tej strefie nie uświadczysz. Co do misji:
A. Misje fabularne, które pozwalają nam ulepszyć bazę wypadową.
B. Misje poboczne, które są powtarzalne i nudne jak flaki z olejem(kto grał w Watch Dogs i pierwsze Assasin’s Creed ten wie o co kaman).
Czy jest to gra MMO? Raczej nie.
Czy jest to survival typu H1Z1? Zdecydowanie nie. Za dużo tutaj ułatwień.
Co jest fajne:
1. Wysadzanie w powietrze tych dużych z miotaczami ognia, poprzez strzał w butlę, którą noszą na plecach.
2. DZ ze znajomymi może się podobać.
Co jest be, buu, a fuj:
1. 3/4 gry w DLC.
2. PvE nuży.
3. DZ po tygodniu też będzie męczyć, jeżeli nie będzie ciekawszych rzeczy do robienia niż kolekcjonowanie nowych elementów ekwipunku i bicia innych graczy.
4. ‚Ruscy” wbiegają, wszystko zabijają, podnoszą ekwipunek i nic dla nas nie zostaje;P
4. Miała być Beta, a było demo, które miało zachęcić do kupienia. Mogę śmiało powiedzieć, że gra jest ukończona i żadnych beta testów nie trzeba przeprowadzać. Wszystko działa bardzo stabilnie. Na moim high-endowym, pięcioletnim potworze gra hulała na high.

 

A co wy po tych beta testach sądzicie o The Division? Zdecydowaliście się na zakup?