Agenta KinyaBea dotarła w końcu na Manhattan i powiem Wam, że nie było to łatwe zadanie.

Helikopter transportowy został zestrzelony, chociaż nie wiem jak i przez kogo. Ewidentnie ocalałam tylko ja i niejaka Faye Lau. Nawet nie mogłam odpocząć, bo praktycznie zaraz po wylądowaniu zostałam wysłana na odbicie bazy.

W drodze na miejsce troszkę pozwiedzałam. Odwiedziłam kilka mieszkań i przeżyłam pierwsze rozczarowanie – nie dość, że wyglądają bardzo podobnie, to jeszcze nie mogę pomyszkować sobie w szafkach. Za to urzekły mnie detale, jakie można znaleźć zwiedzając Nowy Jork – plakaty, ozdoby, malowidła, czy też uciekający cywile. Aż żal, że w grze tej nie ma, przynajmniej na razie, większych interakcji takich jak zaglądanie do bagażników samochodów, ustawianie barykad, zbieranie różnych „być może kiedyś” przydatnych przedmiotów.

I niech mi ktoś powie – o co chodzi z tymi szczurami? Dlaczego zawsze biegają trójkami?

Po godzinie zwiedzania dotarłam w końcu do bazy, odbiłam ją (aż wstyd, że tyle chłopa nie mogło sobie poradzić) i zabezpieczyłam. Następne zadanie to zaludnienie jej specjalistami, których oczywiście muszę wpierw uratować. Udało mi się wykorzystać nawet stół rzemieślniczy i wytworzyłam sobie rękawiczki. Tylko tak się zastawiam – czy znalezione rzeczy powinnam sprzedawać, czy też rozkładać na surowce potrzebne do craftu?

Jak zwykle, poniżej zamieszczam porcję zdjęć.