Od dnia premiery No Man’s Sky nie pisałam o tej grze, bo – nie będę Was oszukiwać, kompletnie mnie ona rozczarowała. O ile uwielbiam eksplorację, to spodziewałam się czegoś innego. Zresztą nie tylko ja, ale i tysiące innych graczy, którzy zdecydowali się na zakup tego tytułu.

20160929_nomanssky-steam

I właśnie dlatego brytyjska organizacja zajmująca się standardem reklam – Adevrtising Standars Authority, przyjrzy się zwiastunom oraz reklamom No Man’s Sky. Na ten moment śledztwo obejmuje tylko reklamy tej gry, jakie umieszczone zostały na Steam, ale może ono zostać rozszerzone. Zgodnie ze słowami osoby, która złożyła skargę do ASA, prezentowane na Steamie zwiastuny oraz zdjęcie pokazują rzeczy, których nie ma w grze, takie jak chociażby olbrzymie bitwy w kosmosie, czy też przelot grupy statków nad planetą.

O ile ASA nie jest agencją rządową, to jednak ma spore uprawnienia i w razie dopatrzenia się nieścisłości w reklamach, może zażądać wprowadzenia zmian, a nawet skierować sprawę do odpowiednich instytucji. Śledztwo dopiero zostało rozpoczęte, ale już teraz wielu graczy ma nadzieję, iż wymusi ono na Hello Games zwrot pieniędzy za niespełnione obietnice.

Premiera No Man’s Sky z problemami

Już od dnia premiery No Man’s Sky z jednego z najbardziej oczekiwanych tytułów w ostatnim okresie, stał się najbardziej krytykowanym. Krytyka była tak duża, że nawet bardzo aktywny jeszcze jakiś czas temu, twórca tej gry – Sean Murray, znikł z mediów społecznościowych. Podobno dostał zakaz wypowiedzi publicznych od Sony, wydawcy tej gry na PlayStation 4…

Jakby nie patrzeć, już pierwszego dnia sprzedano kilkaset tysięcy kopii No Man’s Sky, więc Hello Games z pewnością wyszło na swoje. Szkoda tylko, że przez wiele kłamstw jakimi karmił Sean Murray fanów tego tytułu i które to zostały dokładnie wyszczególnione przez graczy, zszargana została opinia studia.

W sumie to może i dobrze, że tak się stało. Może nauczy nas to aby nie ulegać zbyt dużej ekscytacji grami przed ich premierą, a co za tym idzie nie kupować ich w przedsprzedaży. I mam szczerą nadzieję, że coraz więcej organizacji zacznie przyglądać się standardom w grach, bo coraz częściej się zdarza, że to co jest reklamowane, nie jest produktem końcowym.