Miscreated, to taki mało znany klejnocik wśród survivali, który ostatnimi czasy przyciąga coraz więcej graczy.

Mimo, że gra dostępna jest na Steam Early Access, to muszę powiedzieć, że w porównaniu do innych tytułów, prezentuje się ona znakomicie. Owszem zdarzają się jakieś błędy, jak chociażby lekkie przycinki, no i może system podnoszenie przedmiotów w świecie nie jest zbyt dopracowany, ale mimo tego – gra ta jest warta uwagi. Szczególnie jeśli lubicie survivale.

20160804_Miscreated_czaszka

Tak ja wspominałam, ostatnimi czasy gra ta przyciągnęła rzeszę nowych graczy. Nie wiem czym konkretnie jest spowodowana ta wzrastająca popularność, ale myślę iż może to być po części związane z problemami jakie pojawiają się w innych grach i poszukiwaniem przez zawiedzionych fanów kolejnej produkcji w tej kategorii. Oczywiście może tez mieć na to wpływ fakt, że dość często gra ta jest w promocji i można ją zakupić za 10 Euro. I warto!

Do dyspozycji graczy oddano wiele serwerów oficjalnych z podziałem na kraje. To nie jest tak, że nie można logować się na inne, tylko, że właśnie na tych jest najmniejszy ping. Prócz tego gracze mogą utworzyć swoje własne, prywatne serwery z własnymi regułami, czyli coś co może zadowolić tych najbardziej wybrednych.

Wracając do oficjalnych serwerów, to powiem Wam jedno – te oznaczone jako POL, to istna strefa wojny. O ile jeszcze jakiś czas temu można było w spokoju pozwiedzać świat, to teraz strach się bać. I nikt nie pyta. Po prostu strzelają i już. A do tego są one ciągle pełne, gdyż prócz Polaków logują się na nie także gracze innych narodowości, jak chociażby cały klan rosyjski na (bodajże) POL4. Jeśli dopiero zaczynacie grę, to uprzedzam – na tych serwerach będziecie mieli ciężkie życie…

 miscreated_20161005-13

Zważywszy na to, że moje kilkukrotne próby pogrania na tychże serwerach zakończyły się fiaskiem, lub też jeśli wolicie to nazywać „po imieniu” – tragiczną śmiercią, postanowiłam że czas zrobić coś innego i aplikowałam się na jeden z prywatnych serwerów. Tych spokojniejszych, gdzie mimo iż jest dostępne PvP, to jednak jest ono zabronione, gdyż tutejsi gracze należą do tych bardziej pokojowych – lubią budować bazy, zwiedzać oraz mordować mutanty.

I miało być niby prościej, ale nie było! Owszem, nie muszę obawiać się innych graczy, ale te paskudne mutanty dla osób zaczynających grę są naprawdę sporym wyzwaniem. Nawet atak zbieraczką szyb nie pomaga! Najlepiej wziąć nogi za pas i zwiewać gdzie pieprz rośnie.

Wczorajszego wieczoru trafiłam na coś co wyglądało osiedle złożone z baraków i mimo dokładnego przeszukania ich wszystkich nie znalazłam żadnej broni palnej ani amunicji. Jedyne co miałam do obrony to pałka policyjna, kij baseballowy i wspomniana wyżej zbieraczka wody z szyb – tak, to też może robić za broń.

To co znalazłam natomiast to kolejne fajnie wyglądające miejsce, pełne graffiti, śmieci i oczywiście kościotrupów. Kto powiedział, że post-apokaliptyczny świat musi byc ponury, kiedy można umieścić w nim tyle ciekawych i kolorowych graffiti? No co, przecież Ci co przetrwali też muszą mieć jakieś hobby – prawda? 🙂

Kolejnym plusem są zmiany pogodowe, bo przecież nie ma nic zabawniejszego i przerażającego gdy w czasie podziwiania burzy z piorunami i grzmotami, nie słyszy się kroków i mutantów i nagle pada się martwym zastanawiając się, co do licha się stało. Taaaa… przeżycie tutaj nie należy do najłatwiejszych, a ja zdecydowanie muszę przestać podziwiać świat i skupić się na znalezieniu jakiejś broni palnej 😀

miscreated_20161005-10