The Long Dark coś w sobie ma. Ta gra na tyle mnie zauroczyła, że od kilku dni nie mogę przestać w nią grać.

Owszem, loguję się także do innych tytułów, bo w końcu karty w Hearthstone same się nie zdobędą, a dilithium w Star Treku się nie przerobi, ale to właśnie ten mały survival najczęściej gości w moich myślach.

Brak mapy, trudne warunki, bezustanne obserwowanie otoczenia i zmagania postaci z mroźną pogodą – to wszystko powoduje, że nie mogę się od niej oderwać. W końcu udało mi się dożyć 13 dnia! A to jest dość niesamowity wyczyn jak dla mnie, zważywszy na to, że przez ostatnie trzy dni (w grze) kręciłam się zagubiona po drugiej stronie tamy.

20170107-the-long-dark-tama-1

A miało być tak prosto – wypad na tamę po różnego rodzaju surowce. Znaleźć tam można, prócz ciemnych i strasznych zaułków, sporo jedzenia, ciuchów oraz metalu, którego na razie nie jestem w stanie zebrać, bo nie mogę znaleźć piły do pocięcia.

To miejsce jest naprawdę przeraźliwe, szczególnie jeśli ma się wystarczająco głośno dźwięki tej gry. Ma się wrażenie, że tama żyje sama w sobie. Trzaski,  gwizdy, łomotania – to wszystko wielokrotnie prawie przyprawiło mnie o zawał serca. Najstraszniejsze wspomnienie, to jednak moment w którym w środku nocy zabrakło mi nafty w lampie i zapanowała ciemność. Totalna…

20170107-the-long-dark-tama-3

No dobrze, ale wracając do mojej wyprawy. Od początku wiedziałam, że wyprawa potrwa parę dni – jeden potrzebny na dojście, kolejny na przeszukanie pomieszczeń i potem jeden na powrót z częścią znalezionych rzeczy. Powoli przeszukiwałam kolejne pomieszczenia i znalezione rzeczy co jakiś czas wynosiłam do wyjścia. I kiedy tak dotarłam do najdalej oddalonych pomieszczeń, zobaczyłam drzwi pozwalające na opuszczenie tamy. Jako, że jestem osobą ciekawską, postanowiłam zerknąć co się za nimi znajduje, po czym wrócić z powrotem do tamy, zanieść zebrane rzeczy na miejsce i ewentualnie powrócić tutaj w czasie późniejszym.

I to był błąd.

Okazało się bowiem, że znalezione przeze mnie drzwi są przeciwpożarowymi i funkcjonują w jedną stronę. Moja ciekawość mnie zgubiła i wylądowałam przed nocą, po drugiej stronie tamy, kompletnie nieprzygotowana na to co może mnie tutaj spotkać. Czyli w sumie taki prawdziwy survival?

20170107-the-long-dark-tama-4

Próbowałam na szybko poszukać wejścia, no bo przecież musi jakieś być – chyba devsi nie stworzyliby tamy, do której nie ma wejścia po drugiej stronie? Po kilkunastu minutach bezcelowego latania w te i we w te, postanowiłam rozpalić ognisko i przemyśleć sprawę nad ranem.

Od razu Was uprzedzę, że byłam aż tak poruszona tym zajściem, że nawet nie pomyślałam aby zrobić zdjęcia za dnia 🙂

Po przebudzeniu, skonsumowałam resztę pożywienia jakie miałam w plecaku, napiłam się wody, wywaliłam z plecaka niepotrzebne rzeczy i rozpoczęłam przeszukiwanie tej lokacji.  A było to dziwne miejsce – góry otoczyły zalew stworzony przez tamę tworząc liczne szczeliny i przesmyki. Wielokrotnie już mi się wydawało wydawało, że znalazłam wyjście, po to by tak naprawdę zatoczyć koło. Całe szczęście po tej strony tamy natura obrodziła w grzybki Rakshmi, które zwalczają gorączkę, a do tego znalazłam sporo opału. Zamarznięta sarna w jaskini na jaką się natknęłam, dostarczyła mi kilka kawałków mięsa, a to oznacza że była szansa iż może udać mi się przeżyć, pod warunkiem że nie zamarznę w czasie snu.

20170107-the-long-dark-tama-7

Kolejnego dnia ponownie zaczęłam przyglądać się tamie. No bo przecież musi być jakieś wejście – prawda?

Mało nie zginęłam próbując przejść po gzymsie na drugą stronę tamy, ale niestety także i tam nie znalazłam nic ciekawego. No dobrze – znalazłam kolejną zamarzniętą sarnę i zaczęłam się zastanawiać w jaki sposób, to biedne stworzenie się tam dostało?

Ogólnie trzy doby w grze zajęło mi znalezienie wejścia do tamy, a co najśmieszniejsze, to przechodziłam koło niego kilkukrotnie. Tak się zasugerowałam tym, że muszą to być drzwi, iz przestałam zwracać uwagę na inne pasujące do układanki elementy.

Grunt powiedzieć, że odetchnęłam z ulgą gdy udało mi się znaleźć wejście do tamy, bo to oznacza jedno – mogę zrealizować swój pierwotny cel i przenieść znalezione tutaj rzeczy do chatki, którą tymczasowo zajmuje. Chatki, która – jak wynika z moich wyliczeń, stoi najprawdopodobniej po środku mapy Mystic Lake, a więc jest idealnym miejscem startowym na wszelkiego rodzaju zwiedzanie.

20170107-the-long-dark-tama-8

Mimo, iż The Long Dark jest we Wczesnym Dostępie, czyli do kategorii, którą – poza kilkoma tytułami, powinno się unikać szerokim łukiem, to jednak coś w sobie ma. Jak na razie naprawdę nie żałuję, że zdecydowałam się na jej zakup 😀

Szkoda jednak, że jest to singleplayer. Myślę, że wersja multi mogłaby zrobić furorę.