Ochłonęliście już po Sylwestrze? Jeśli tak, to przyznajcie się – w jaką grę jako ostatnią zagraliście w poprzednim roku i w jaką w Nowym Roku?

Jeśli o mnie chodzi to był to survival – The Long Dark, którego wręcz rzutem na taśmę zakupiłam w zimowej wyprzedaży na Steam w ostatni dzień starego roku. I nie żałuje, bo jak na razie gra ta jest naprawdę świetna.

the-long-dark-1

Odkąd zaczęłam używać Steama – a stało się to w miarę niedawno, moja tzw. Lista Życzeń regularnie się rozrasta i cholerka nie chce się skurczyć. Owszem, część z gier z czasem po prostu znika z listy, bo zmieniam o nich zdanie, ale większość tkwi i czeka na lepsze czasy, czyli pewnie moment kiedy wygram w Totka.

Od praktycznie samego początku na liście tej i to na I miejscu umiejscowiony był właśnie The Long Dark. Nie pamiętam już jak trafiłam na ten tytuł, dość że co nieco o nim się dowiedziałam i wiedziałam, że przyjdzie taki moment iż będą musiała go zakupić. Nie wiem jak to jest z Wami, ale kiedy ja zaplanuję sobie zakup jakiejś gry, to staram się nie oglądać żadnych „gameplay’i” i unikać różnego rodzaju poradników. Podobnie było właśnie z The Long Dark. Wiedziałam, że istnieje. Wiedziałam, że cieszy się sporą popularnością i do tej pory sprzedano kilkaset tysięcy kopii tej gry. Wiedziałam, że jest to gra wymagająca i, że docelowo ma mieć w sobie zawartą fabularna opowieść o pilocie, który przeżywa katastrofę gdzieś tam w okolicach Alaski.

Od zakupu powstrzymywało mnie dwie rzeczy. Po pierwsze tytuł ten jest we Wczesnym Dostępie, a po drugie jest to tylko i wyłącznie gra singleplayer. I nie ma planów aby zrobić z niej multiplayer, a szkoda, bo już słyszę te płacze przerażenia.

the-long-dark-7

The Long Dark już teraz oferuje graczom kilka różnych trybów rozgrywki: sandbox oraz wyzwania.

Sandbox to po prostu typowy tryb przetrwania, ale i on jest dostępny w kilku wersjach – ta najłatwiejsza to pewność, że nie będzie nas atakować zwierzyna. Prócz poziomu utrudnienia rozgrywki do dyspozycji graczy oddano także kilka map, więc jak widać jest dość spory wybór.

Jeśli nie pociąga Was sandbox, ale wolicie troszkę większą dawkę adrenaliny, to możecie wybrać pomiędzy jednym w wielu wyzwań. Najłatwiejsze z nich to po prostu dotarcie do latarni morskiej i wystrzelenie racy, a w jednym z kolejnych stajemy się zwierzyna łowną dla niedźwiedzia.

Po zagraniu w The Long Dark i to w najłatwiejszy tryb, powiem Wam jedno – ta gra jest straszniejsza niż najbardziej przerażający survival zapełniony zombiakami, czy też mutantami. Okazuje się, że wcale nie potrzeba zapełniać świata dziwnymi przeciwnikami, aby przestraszyć gracza. Wystarczy pochmurna noc ze śnieżycą, brak schronienia i -50 stopni. I koniec. Spróbujcie  to przeżyć…

the-long-dark-wyzwania

Przygodę zaczyna się za każdym razem w innym losowym miejscu na wybranej przez nas mapie. Nasze zadanie jest podobne do tysiąca innych tego typu gier – przeżyć. Nie jest to takie proste, bo w tej grze trzeba mieć bardzo na uwadze statystyki naszej postaci. Przedzieranie przez zaśnieżone lasy jest bardzo męcząca, a im bardziej postać jest zmęczona tym bardziej chce się jej spać i tym mniejszą tolerancje ma co do ilości wyposażenia jakie może tachać, a jak jest go zbyt dużo, to męczy się jeszcze szybciej i spowalnia, a co za tym idzie – marznie. Dodajmy do tego nawodnienie i pożywienie zapewniające odpowiedni poziom kalorii oraz wszelkiego rodzaju problemy zdrowotne. Bo wiecie, gdy się ma zwichnięta kostkę, to z bólu idzie się bardzo wolno, więc jeśli nie zdąży się skryć przed śnieżycą, to można zamarznąć… I tak w kółko. W tej grze po prostu trzeba zwrócić uwagę na wszystko.

Każda czynność wykonywana przez naszą postać zabiera określoną ilość czasu. Skórowanie jelenia może zająć kilka godzin, więc gdy zakończymy czynność może się okazać, że nasza postać ledwo się porusza, bo jest aż tak zmęczona i przemarznięta. Nasz ekwipunek zużywa się, a że wbrew pozorom nie znajdzie się na mapie zbyt wielu rzeczy, to trzeba o niego dbać. Niedbałość boli, i to bardzo. Szczególnie, jak jest się przyzwyczajonym do tego, że jak coś się psuje, to zastępuje się nowszą wersją. Nie – tutaj tak nie ma. Jakież było moje zaskoczenie, gdy po zużyciu przeze mnie siekiery, okazało się, że nie mogę wytworzyć nowej, a znalezienie kolejnej zajęło w kilka dni – mowa oczywiście o dniach w grze. A jak nie ma siekiery, to nie ma opału. Owszem, można pozbierać patyczki, ale potrzeba ich naprawdę sporo aby móc się ugrzać przy piecu. Nie wspominam już o gotowaniu…

the-long-dark-med

Ta gra wymaga od nas ciągłego podejmowania decyzji. Idziemy do przodu mając nadzieję, na to że znajdziemy jakieś schronienie, czy też nie ryzykujemy i wracamy do chatki, jaką znalazło się jakiś czas temu. Ile godzin spania wystarczy aby zregenerować siły? A jesli nie udało się nam zregenerować siłę przez noc, to czy za dnia ryzykować dalsze wycieczki wiedząc, że pogoda potrafi się tutaj zmienić w przeciągu kilku minut.

A uwierzcie mi – zabłądzenie w śnieżycy nie należy do najmilszych wspomnień związanych z The Long Dark. Widoczność zerowa, wiatr i zimno – co jeszcze może pójść źle? Ach no tak, można fuksem znaleźć jaskinię, która okazuje się schronieniem dla agresywnego niedźwiedzia.

the-long-dark-4

Powiem Wam jedno – warto było wydać na ten tytuł 10 Euro, bo dawno się tak dobrze nie bawiłam. A do tego gra wygląda naprawdę ślicznie i ma wspaniałe efekty dźwiękowe. Mało nie padłam zawałem, gdy usłyszałam dziwne dźwięki w ciemnych korytarzach zapory wodnej. Momentalnie zapaliłam lampę spodziewając się zobaczyć stado zombiaków, a tam nic – po prostu wiatr hulał. Odetchnęłam z ulgą 🙂