Kilka dni temu DayBreak Games zorganizowało konferencję prasową poświęcona przyszłości tej firmy. Jednym z obecnych tam portali była Gamasutra.

Mimo, że zmiany związane z zakupem firmy przez Columbus Nova i zwolnieniem prawie 140 pracowników, wydarzyły się ponad trzy miesiące temu, dla wielu osób grających w gry tej firmy są to dość niedawne wydarzenia. Aby zakończyć spekulacje z tym związane, John Smedley zwołał konferencję prasową, na której poruszył kilka ciekawych zagadnień.

W zeszłym tygodniu DayBreak zaprezentował nowe logo, którego to kolor ma symbolizować moc, sowie oko – nocny charakter graczy, a zębate koło w oku – technologię.

Okazuje się, że SOE szukało inwestora już od kilku lat. było to ściśle związane z tym, że SOE było bardziej skoncentrowane na grach na PC, podczas gdy Sony na PlayStation. Sony chciało powrócic do korzenie, a więc skoncentrować się na grach na PlayStation. I właśnie dlatego przez ostatnie dwa lata trwały rozmowy z różnymi potencjalnymi inwestorami.

Niektóre te firmy byłyby potwornymi miejscami do pracy, ale zamiast tego znaleźliśmy najlepszego partnera – inwestora, który w nas wierzy, i w wizję firmy jaka możemy oraz chcemy zbudować.

Jeśli martwicie się, ze DBG skoncentruje się teraz na grach na konsole, to (niby) nie macie o co. Jak to powiedział Smedley, DBG nie zmieni tego czym jest, bo nadal jest firmą tworzącą gry na PC. Owszem, co niektóre gry DBG trafią na konsole, bo Smedley chciałby aby więcej osób miało okazję ich spróbować. Na przykładzie DC Universe Online widać, że ponad 40% nowo rejestrowanych graczy to osoby posiadające PlayStation 4, a do tego gracze ci kupują rzeczy ze sklepu cztery razy częściej niż gracze na PC.

Mimo zwolnień, które miały miejsce na poczatku lutego, w firmie nadal pracuje ponad 250 osób. Przeprowadzka do nowych biur, to jeden z planów oszczędności wdrożonych przez DBG – obecne miejsce jest zbyt duże i za drogie jak na obecne warunki.

Dokładnie jak gracze czuli niepewność związana ze zmianami, podobnie było i w przypadku osób tam pracujących. Po trzech miesiącach współpracy okazuje się jednak, że jest lepiej niż mogli przypuszczać. Zgodnie ze słowami Laury Naviaux, partnerstwo to wyzwoliło wigor w zespole i poczucie budowy firmy od podstaw.

Z pewnością ważnym pytaniem jest, w jaki sposób Columbus Nova, firma nie związana ze światem gier, wpływa na decyzje DayBreak Games. Otóz okazuje się, że nie wywiera wpływu na decyzje związane z grami.

Jako DayBreak mieliśmy już  rozmowy z naszymi nowymi właścicielami o tym, czy możemy zatrudnić więcej osób jeśli ich potrzebujemy. I dostaliśmy entuzjastyczna zgodę. Dlatego też zaczęliśmy już dzwonić do osób, które zostały wcześniej zwolnione.

Ciekawostką jest to, że na pytanie dotyczące Early Access, czyli wczesnego dostępu do gier, Smedley odpowiedział iż nic nie zmieniłby w dotychczasowym podejściu, nawet pomimo kilku poważnych błędów jakie zostały popełnione:

To nie jest tak, że nie popełniliśmy błędów. Rzeczy, które troszkę bym zmienił to proces myślenia o monetyzacji gry i upewnienie się, że informacja o tym jest poprawnie przekazywana, tak aby nasi gracze to zrozumieli.

Z racji tego, że ekipa DayBreak ma bardzo otwarta komunikację z fanami, niekiedy może to być nieco toksyczne. Prezentując fanom coś nowego devsi muszą się uodpornić na takie słowa jak:

Nie chcieliśmy tego. Nie prosiliśmy o to. Jesteście idiotami.

Jak twierdzi Smedley, trzeba po prostu zaakceptować opinię graczy, bez względu na to czy jest ona pozytywna, czy też negatywna. To jest właśnie ryzyko jakie niesie ze sobą wczesny dostęp.

A co z EverQuest Next? Na tą chwilę ekipa EQNext tworzy miasto Qeynos, i zgodnie ze słowami Smedleya, miasto to wygląda wspaniale.

Kiedy będziemy gotowi Wam to pokazać, myślę że będziecie zaskoczeni kombinacją tego co stworzyli nasi artyści oraz gracze Landmarka.