Rzadko piszę o grach singleplayer. Tak naprawdę wyjątkiem są tytuły, w które pogrywam i właśnie tak jest w przypadku The Long Dark.

Jeśli jesteście fanem survivali, to z pewnością słyszeliście o The Long Dark. Ta gra trafiła na Steam Early Access we wrześniu 2014 roku i trzeba powiedzieć, że podbiła serca olbrzymiej ilości fanów. W tym i moje.

Gra jest wymagająca i to bardzo, nawet na najprostszym z czterech oferowanych trybów. Nie można w niej budować, co może rozczarować co niektóre osoby, ale tak naprawdę nie ma czasu o tym myśleć podczas rozgrywki. Wieczna walka o to by nie zamarznąć i znaleźć coś przydatnego do jedzenia, zapewnia wystarczająco dużo wrażeń. I to jakich wrażeń…

W końcu, po prawie trzyletnim pobycie we wczesnym dostępie, studio Hinterland zapowiedziało na 1 sierpnia premierę The Long Dark na PC, PS4 oraz Xbox One. W tym samym momencie zadebiutuje także, zapowiadana od dawna kampania fabularna, która zatytułowana została „Wintermute”. Kampania ta docelowo składać się będzie z pięciu odcinków, ale w momencie premiery posiadacze gry otrzymają dostęp do dwóch pierwszych –  oba dostarczą około 10 godzin zabawy. Kolejny odcinek pojawi się jeszcze w 2017 roku, a zakończenie fabuły zapowiedziano na 2018 rok.

W trybie fabularnym wcielimy się w pilota Willa Mackenzie oraz w dr. Astrid Greenwood walczących o przetrwanie po geomagnetycznej katastrofie, która roztrzaskała ich samolot głęboko w kanadyjskiej dziczy.

To co ważne: obecni posiadacze The Long Dark otrzymają dostęp do trybu fabularnego „Wintermute” za darmo. Jeśli tytuł ten macie na uwadze już od jakiegoś czasu, to warto go zakupić jeszcze przed premierą – tym bardziej, że zdarza się, że jest w promocyjnej cenie na Steam. Po premierze, cena gry wzrośnie z 19,99 Euro na 34,99 Euro.

Jeszcze przed sierpniową premierą The Long Dark, studio Hinterland planuje wprowadzić sporą aktualizację do obecnego trybu „sandbox”. Do gry dodany zostanie między innymi ulepszony interfejs, rzucanie kamieniami, flarami i pochodniami co pomoże w walce z dziką zwierzyną lub nawet w zdobywaniu pożywiania (ogłuszając zwierzynę i dobijając ja nożem), a także rysowanie własnych map za pomocą węgla z ogniska (w tej chwili trzeba pamiętać drogę).

Kolejna gra, którą polecam fanom survivali, gdyż świetnie się przy niej bawiłam 🙂