Przygód Turbogroszków w Final Fantasy XIV ciąg dalszy. Ostatnie tygodnie należały do dość pracowitych, i to zarówno pod względem wyzwań, jak i fabularnym.

Podczas gdy, Ringaz, Szajla i Muoteck nadal tkwią w czasach Heavensward, mnie, Twardemu oraz Stuk Pukowi udało się ukończyć podstawkę Stormblood. Niestety, przed nami jeszcze jakieś 100 questów, jakie dodane zostały w kolejnych aktualizacjach.

I muszę Wam powiedzieć jedno – ten kto projektował questy w tym dodatku, jest chyba na co dzień strasznym nudziarzem… Historia ze Stormblood ciągnie się jak flaki z olejem, więc by nie przysnąć i nie zniechęcić się do Final Fantasy XIV, wielu tekstów nie przeczytałam, a do tego wielokrotnie przerywałam filmiki. Przyznaję się: nie dałam inaczej rady.

Do wspólnej zabawy dołączył też Lamorak, który kilka dni temu po raz pierwszy miał okazję przekonać się co oznacza „ktoś na filmik?”. Całe szczęście jak na razie gra tylko magami, więc wystarczy, że raz się ubierze i ma z głowy 😀

Hierry Porter vel Lamorak Nieborak

Coraz więcej osób na wyższych poziomach, więc jest co robić. Ci co nie mieli ukończyli linię questów na Kryształową Wieżę – pierwsze rajdy na 24 osób z podstawki, a także rozpoczęli swoją przygodę z Podniebnymi Piratami, którzy zabiorą ich na Arkę Starożytnych.

Zrobiliśmy też pierwsze cztery etapy Alexandra, a resztę zaplanowaliśmy na ten weekend. Szkoda, że nie mamy pełnej grupy (brakuje lekarza i tanka), bo aż chciałoby się dodatkowo porobić triale Extreme na sync, tyle że znaleźć takich wariatów jak my, to jest niestety ciężko.

Jeśli chodzi o Bahamuta (sync) to jesteśmy obecnie na siódmym bossie – przerażającej Meduzie, co zamienia ludzi w kamień. Kapitalna taktyka i niesamowite wyzwanie.

W planach mamy jeszcze pobiegać po bossach z Fate, zaliczyć mapki (w Aquapolis udało nam się dojść do III poziomu) i wybrać się na niesłynną Eurekę. Nie wspominam już o połowach oceanicznych, na które też należałoby się wybrać grupą, by mieć szansę na fajnego wierzchowca, ale jakoś nadal czasu brakuje.

I jestem przekonana, że jeszcze coś pominęłam…

Tak, mamy jednego wyłamywacza fotelowego, który w momencie robieia fotki kisił go w swojej skrzynce pocztowej...
Tak, mamy jednego „wyłamywacza” fotelowego, który w momencie pstrykania fotki kisił go w swojej skrzynce pocztowej…

Powiem Wam, że nadal jestem zszokowana jak bardzo wciągnęłam się w Final Fantasy XIV i niesamowitą radochę sprawia mi odkrywanie kolejnych nowości.

Jeśli nie mieliście okazji spróbować jeszcze tego MMORPG, to polecam serdecznie. Do 35 poziomu można grać za darmo z pewnymi ograniczeniami. Do 17 maja natomiast potrwa promocja dla osób posiadających FFXIV, ale które nie logowały się od jakiegoś czasu – można pograć do 8 dni za darmo.

Gdybyście nas szukali, to Turbogroszki mieszczą się na Chaos -> Spriggan. Serdecznie zapraszamy. Założyłam też Fellowship „Pospolite Ruszenie” by może łatwiej znaleźć starsze osoby do wspólnej gry, ale tak naprawdę to nie wiem, czy ono cokolwiek daje :/

5 KOMENTARZE

  1. Witam. Dałem FF XIV drugą szansę i wróciłem na 8 dni darmowego grania. I co? I na dniach wykupuję subkcrybcję 🙂 Spróbowałem raz jeszcze bo mój 16-to letni syn kupił podstawkę i chciał byśmy pograli razem. Z pewnością się odezwę w grze i poproszę o invite 🙂
    Perun Sky

    • Oj Panie, przerwa urlopowa Cię złapała, ale już jestem. Dołącz do fellowship Pospolite Ruszenie, ale w wyszukiwarce znajdź gidlię Turbogroszki i wyśli zgłoszenie 🙂
      Możesz też mnie łapać online: Kinya Turbogroszka

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here