Przez ostatnie lata mieliśmy szansę zaobserwować pojawienie się sporej ilość hardcorowych, wieloosobowych gier survivalowych. Jestem przekonana, że większość z Was z pewnością kojarzy takie tytuły jak DayZ, Rust, czy H1Z1 – prawda? Gracie jeszcze w nie, czy już zrezygnowaliście?

No cóż, ostatnie kilka dni przekonały mnie, że to inna gra znajdująca się od jakiegoś czasu we wczesnym dostępie, powinna przyciągnąć uwagę graczy, a ku mojemu zaskoczeniu tak się nie dzieje.

Miscreated – bo o tej grze mowa, zakupiłam w czasie letniej przeceny na Steam. Jest to kolejny wieloosobowy survival z elementami sandboxowymi, tworzony przez studio Entrada Interactive na silniku CryEngine.  Co ciekawe, to studio Entrada jest 20-osobowym zespołem złożonym z projektantów, byłych graczy DayZ, rozrzuconych po całym świecie, którzy to po raz pierwszy spotkali się „twarzą w twarz” podczas GDC w 2015 roku i na co dzień komunikują się za pomocą Skype.  To, że Miscreated nie jest aż tak rozpoznawalne jak inne tytuły z tego gatunku, nie oznacza jednak, że jest to zła gra. Powiem tak – po kilku godzinach gry jestem zachwycona Miscreated, a czytając plany na przyszłość oraz to co regularnie wprowadzają devsi do gry, ewidentnie widać, że to początek czegoś pięknego.

Pierwsza rzecz, która zwróciła moja uwagę po zalogowaniu się do gry to atmosfera tutaj panująca. Ta gra jest piękna, a do tego przerażająca. Otoczenie w pełni oddaje post-apokaliptyczne realia: tony śmieci, zrujnowane domy i pomieszczenia, walające się kościotrupy, a do tego przerażające mutanty, których to ataku nie przetrwamy, przynajmniej na początku gry, jeśli się im nie schowamy. Cisza – tylko cisza i bezruch może nas uratować, przynajmniej do czasu dopóki devsi nie wpadną na pomysł, aby dodać im jeszcze zmysł powonienia… Niech tylko nikt nie da im takiego pomysłu!

Po zalogowaniu się do gry moja postać pojawiła się na obrzeżach opuszczonego osiedla i powiem uczciwie, że zostałam zaskoczona jak ślicznie ta gra wygląda. Widać było, że cokolwiek się stało w tym świecie, nie stało się wczoraj, ale jakiś czas temu i ewidentnie natura stara sobie z tym radzić. Wokół mnie była wysoka trawa, mnóstwo drzew i krzewów, w których bez problemu można się było schować. Nie wiedząc czego się spodziewać pobiegłam do pobliskiego budynku, który zaskoczył mnie swoim pięknie paskudnym wyglądem. Sterta śmieci, latające muchy, zdemolowane wnętrza i walające się kościotrupy. Mając nadzieję, że walające się na podłodze kościotrupy nie wstaną nagle z martwych, zaczęłam przeczesywać zakamarki w poszukiwaniu czegoś pożytecznego i natrafiłam na coś co sprawiło, że moje oczy zrobiły się wielkie jak pięciozłotówki: krasnala ogrodowego włożonego do toalety! I mogłam go podnieść! Wówczas nie wiedziałam jednak po co mi on potrzebny do szczęścia, ale teraz już wiem – marzy mi się stworzenie bazy pełnej krasnali, które przetrwały apokalipsę. Krasnalowy azyl to jest to!

20160803_Miscreated_gnom

Zresztą toalety w Miscreated są bardzo ciekawym miejscem i nigdy nie wiadomo, co można tam znaleźć. Trzeba być przygotowanym na wszystko! W jednym z kolejnych domów, kiedy zapadał powoli zmrok, o mało nie padłam na zawał gdy z oddali usłyszałam jakieś dziwne gardłowe dźwięki, a w tym samym momencie pokazała mi się wystająca z muszli czaszka…

20160804_Miscreated_czaszka

Wracając jednak do opowieści o szukaniu pożytecznych rzeczy. Podobnie jak i w innych grach tego gatunku, brak pożywienia i wody może zabić naszą postać, a zbyt wiele czasu straciłam na podziwianie otoczenia, więc musiałam w końcu coś znaleźć. I znalazłam – nie ma to jak porządny kilkudziesięcioletni sok pomidorowy. Z porwanej koszulki i liny stworzyłam sobie pierwszą torbę, a mą bronią była pałka policyjna. Po pewnym czasie znalazłam też snajperkę, ale z nabojami w tej grze jest nieco krucho i nie udało mi się znaleźć do niej nabojów. Pewnie dobrze, że tak się stało, bo znając siebie to zaczęłabym strzelać do napotkanych mutantów, o których nie wiedziałam wówczas, że jakikolwiek strzał działa na nich jak płachta na byka i zwołuje wszystkie z danego regionu w dane miejsce. A skubańcy, gdy już nas zauważą, to są uparci i gonią kawał drogi… Miałam jednak szczęście i znalazłam rower!

Rower to nie jedyny pojazd dostępny w tej grze. Ku mojemu zaskoczeniu jest ich mnóstwo: łódka, sedan, traktor, quad, a nawet autobus, który ponoć może zabrać 30 osób jednocześnie. Prócz rowera natknęłam się także i na łódkę, ale niestety nie byłam w stanie jej uruchomić gdyż brakowało mi części.

Zaraz pewnie się zapytacie – kobieto, dlaczego dajesz tutaj takie ciemne zdjęcia na których nic nie widać? Ano dzieje się tak z prostego powodu – zapadał zmierzch i uwierzcie mi, to jeszcze nie było ciemno. Podczas gdy inne firmy rozjaśniają noce, tutaj jest ona tak potwornie ciemna, że aby cokolwiek dostrzec, szczególnie w pomieszczeniach trzeba używać latarki. Niestety, latarka – jak mi zaprezentowano, ma też swoje minusy. Otóż  jej światło widać z odległości kilkuset metrów – nawet przez okna przeszukiwanych domów i nawet podczas deszczu. Tak – twórcy Miscreated zadbali także o różnego rodzaju warunki pogodowe, w tym deszcze i burze, które wyglądają olśniewająco.

Fani budowania baz także nie poczują się zawiedzeni, gdyż wprowadzony tutaj system jest naprawdę bardzo dobrze przemyślany. Po pierwsze, to zabudowania można stawiać tylko na terenach zielonych, a do tego mają one ograniczenie w postaci 250 elementów na działkę. Tutaj gracz nie stawia fundamentów przyklejające je do kolejnych przez co powstają olbrzymiaste bazy o wielkości lotnisk. W tej grze należy wytworzyć specjalny znak, którym zajmujemy teren i w jego zasięgu możecie budować to na co macie ochotę. Dużym plusem jest także to, że dzięki sporej różnorodności poszczególnych elementów bazy wyglądają naprawdę oryginalnie. I jeszcze jedno. Uprawa roślin? Nic specjalnego! W Miscreated możecie hodować zwierzaki, takie jak świnie i kury!

Porozmawiajmy o wielkości dostępnej mapy, bo z pewnością się nad tym zastanawiacie. Docelowo ma mieć 64 km2, czyli tak jak nowa mapa Z2 w H1Z1. Na chwilę obecną jednak gracze mają do dyspozycji około 40 km2 i stopniowo dodawane są kolejne regiony. Powiem Wam jednak, że jeśli myślicie iż to mało, to nie odczułam tego. Dostępny region jest tak zróżnicowany, że cały czas trafia się na jakieś ciekawostki, a to budynek szkoły, tor wyścigowy na plaży, centrum handlowe, cmentarze czy nawet tajemniczy i przepiękny kościół, z przerażającymi podziemiami. A podobno są tu jeszcze jaskinie, kopalnie oraz tereny radioaktywne, gdzie można nabawić się choroby popromiennej, która może okazać się śmiertelna jeśli nie macie odpowiednich lekarstw. No i niedawno dodane miasto z wieżowcami.

Znacie mnie i wiecie, że uwielbiam zwiedzać, więc z pewnością postaram się odkryć każdy zakątek. Poniżej galeria odwiedzonych przeze mnie lokacji ze szczególnym uwzględnieniem, przezabawnych i różnorodnych graffiti.

P.S. Uważajcie na wilki, bo polują stadami i zaganiają graczy niczym owieczki w „kozi róg” aby je dopaść.

P.S.2. Zmieniam zdanie – nie logujcie się proszę do tej gry, bo chcę w samotności i w spokoju ją pozwiedzać, a nie napotykać się co chwilę na jakiegoś gracza. Dziękuję 🙂