Jeśli przypatrzycie się zmianom na rynku gier w czasie ostatnich dwóch lat, to zauważycie pewną cechę wspólną – coraz więcej gier oferuje płatne rozszerzenia, zwane potocznie DLC.

Zgodnie z ostatnim raportem finansowym Electronic Arts, firma ta w 2015 roku zarobiła więcej ze sprzedaży rozszerzeń do oferowanych przez nią gier, niż ze sprzedaży pełnych wersji gier. Tylko w ostatnim kwartale EA zarobiła 195 milionów dolarów ze sprzedaży „dodatkowej zawartości do gier”, czyli ponad dwa razy więcej, niż sprzedając pełne gry.  I jak się z pewnością domyślacie, zyski te pewnością wzrosną po premierze Star Wars Battlefront oraz licznych rozszerzeniach jakie będą mogli zakupić fani tego uniwersum…

201511_EA-stats

Moją największą obawą jest, że wspomniane statystyki zachęcą także innych wydawców gier do pójścia ta drogą. Nie oszukujmy się – kategoria ta jest coraz bardziej opłacalna i z ekonomicznego punktu widzenia, firmy z pewnością jej nie zignorują.

Co to może oznaczać dla graczy? Jeszcze mniej zawartości w wersji podstawowej gry oraz coraz częściej wydawane rozszerzenia dodające zawartość, która jeszcze 3-4 lata temu byłaby dostępna przy zakupie gry.

7 KOMENTARZE

  1. I dlatego coraz rzadziej kupuję gry, tylko czekam aż wyjdzie jakiś dodatek, który tak naprawdę dopiero grę czyni w pełni grywalną i wciągającą (patrz – ostatnie serie Cywilizacji), czy wydania już z całą serią DLC. Niestety rynek gier powoli się stacza.

  2. EA działa tylko na DLC i dlatego mają taką kasę z tego. Pewnie zostały wliczone do tego wszystkie DLC dodawane do preorderów, żeby nakręcić statystyki.

  3. Nigdy nie kupiłem jeszcze DLC i nie zamierzam. To jest wypaczenie i abominacja. Za moich czasów były rzeczy nazywane dodatkami i, jak nazwa wskazywała, dodawały coś do gier.

  4. To niestety już nie tylko EA tak robi. Wystarczy spojrzeć na chociażby Overkill i ich PayDaya 2. Nie dość, że nawalone DLCkami, gra droga, update same w sobie bardziej niszczą niż poprawiają rozgrywkę to jeszcze ostatnia afera z mikrotransakcjami. Zapierali się, że nie będzie ich wcale, a jak przyszło co do czego to zrobili bronie dropiące z skrzynek jak w CS:GO tylko z „unikatowymi” skinami i dodatkowymi statystykami (trochę P2W)… Do gry PvE gdzie nie ma elementu walki przeciwko innym graczom.

  5. „Liczne rozszerzenia do Battlefront”! Nikt nawet nie wie jakie to mają być rozszerzenia, jak będą wyglądać i co mają zawierać. ale trzy wersje w przedsprzedaży już są.

Comments are closed.