Pamiętacie jeszcze może o dość ciekawie zapowiadającej się produkcji SOS? Szesnastu graczy walczy o przetrwanie na przeklętej wyspie La Cuna, odpierając ataki groźnych bestii oraz innych graczy, i zbierając artefakty, by zagwarantować sobie jedno z kilku miejsc na śmigłowcu opuszczającym to miejsce?

Do końca kwietnia wyglądało to mniej więcej tak:

No cóż, ten pomysł był ciekawy, ale nie na tyle by na stałe przyciągnąć sporą ilość graczy. Nie ma więc się co dziwić, że po ponad trzech miesiącach we wczesnym dostępie na Steam, twórcy gry postanowili zmienić jej image. I może nie byłoby to nic złego, gdyby dodano dodatkowy tryb, ale nie… cała gra przerobiona została na kolejny Battle Royale.

SOS Battle Royale nie jest jednak tytułem F2P, więc nie sądzę aby tak drastyczna zmiana mogła go uratować. Jednak jestem pewna, że ruch ten z pewnością zdenerwował sporą część osób, które zakupiły ten tytuł, właśnie dlatego, że nie był typowym Battle Royalem.

No więc jakie zasady panują obecnie na wyspie La Cuna? 32 graczy zrzucanych jest na wyspę i wygrywa ostatni żyjący. Do dyspozycji graczy  oddano zarówno broń palną, jak i białą, a w walce pomóc także może wypatrywanie śladów pozostawianych przez innych uczestników meczu.

Bardzo oryginalny pomysł – prawda?

Wygląda na to, że twórcy gier zaczęli wierzyć w bajki oraz w to, że tryb Battle Royale jest obecnie lekarstwem na wszystko…