No więc – od czego by tu zacząć? Może od tego, że jeden z moich Czytelników, postanowił zabawić się w Mikołaja i podarował mi GTA V, czyli grę tak dziwną, że do tej pory nie wiem co o niej sądzić. A wszystko dlatego, że brakowało czwartej osoby do napadów…

Czyli, że niby JA mam się stać rabusiem??? JA – osoba grająca zawsze postaciami prawymi? No dobrze – prawie dobra, bo pewnością pamiętacie o tym, że The Elder Scrolls Online spodobała mi się kradzież i mordy na niewinnych NPC. Ech, raz kozie śmierć…

20170122-GTAV-babagra

Po kilku dniach oswajania się z tą myślą, w końcu ściągnęłam GTA V – co nie było takie łatwe i pewnie wiedzą o tym osoby, które to robiły. Ta zawrotna prędkość ściągania plików…

Po pierwszych dwóch godzinach gry wiedziałam jedno: ta gra jest rewelacyjna w… błędach związanych z połączeniem do wersji online. No po prostu cudo – co chwilę, kogoś wywalało i koniec końców nie udało nam się wówczas ukończyć napadu. Ba, nawet nie wiem czy przeszliśmy wówczas jego pierwszy etap.

Tia… To z pewnością były trudne początki.

Kolejne podejście do gry nastąpiło w miniony weekend i muszę powiedzieć, ze poszło nam o wiele lepiej. Nie ma to jak banda n00bów robiąca napad po raz pierwszy. Po prostu cud iż go skończyliśmy.

A zaczęło się niewinnie. Wpierw musiałam stworzyć postać i po raz pierwszy zostałam postawiona przed tak poważnym dylematem, jak to czy powinnam wybrać liszaje, a może opryszczkę na twarzy mojej postaci? I jaki makijaż – czy Wiejska Blachara będzie odpowiedni? A na dokładkę zaczęłam się zastanawiać, czy wolę być narkomanką, czy może alkoholiczką. Ech te decyzje…

No nic, postać stworzyłam, napad na bank szczęśliwie ukończyłam i zarobione pieniądze wydałam na zakup mieszkania oraz… ciuchy. Tak Panie i Panowie, ciuchy to ważna rzecz, a w tej grze jest ich po prostu multum! Ktoś tam w tle chyba mówił coś o tym, że powinnam sobie kupić broń, ale wiecie – słuchawki mi nawalają i nie jestem pewna, czy dobrze usłyszałam. Chyba mogę powiedzieć, że GTA V jest to rajem dla osób, które lubią się bawić swoim wyglądem – oczywiście pod warunkiem, że działa 😉

Jeśli chodzi o mieszkanie, to jestem z jednej strony rozczarowana, a z drugiej strony zachwycona. Zacznijmy od rozczarowania – mieszkania są gotowe i nie można ich meblować po swojemu. Natomiast zaskoczyło mnie to, że mogę sobie nalać alkoholu, wypalić fajkę, czy nawet wziąć prysznic!

20170122-GTAV-mieszkanie

To teraz słów kilka o napadzie – był trudniejszy niż myślałam, ale naprawdę dobrze się bawiłam. Na początku myślałam, że ta gra jest tylko i wyłącznie o jeździe samochodem, a tu okazało się, że nie do końca tak jest. W czasie napadu musiałam pływać motorówką i niszczyć przeciwników, pilotować samolot – a to było naprawdę olbrzymie wyzwanie, bo chyba z 20 razy powtarzaliśmy ten moment, skakać ze spadochronu, zlikwidować ochronę pewnej firmy, a na koniec uciec z miejsca przestępstwa podziemnym, kilkusetmetrowym tunelem wypełnionym wodą. Nieźle – prawda? Po czymś takim, to nie dziwię się, że gra ta od jakiegoś czasu znajduje się na liście najczęściej kupowanych tytułów.

Ogólnie muszę powiedzieć, że świat stworzony w GTA V przez studio Rockstar jest dość ciekawy. W grze obecnych jest mnóstwo NPC’ów, a każdy z nich coś tam robi, oraz miejsc takich jak bary, czy też kluby ze striptizem. Niestety, obecnych jest też mnóstwo dziwnych graczy, którzy strzelają bez pytania i zabierają posiadane pieniądze – całe szczęście istnieje tryb pasywny, który na to nie pozwala. To co jednak być może przekona mnie do tego tytułu, to różnego rodzaju mini-tryby do jakich można dołączyć: sumo samochodami na dachu, czy też PvP w postaci szaleńczych jazd motocyklami prosto z filmu TRON.

No cóż, zważywszy na to, że w tytule dałam #1, oznacza to, że muszę ponownie zalogować się do GTA V. Może tym razem powinnam porobić misję fabularną, czyli tryb singleplayer? Mam jednak wrażenie, że napady są o wiele bardziej ciekawsze 😉

A Wy graliście w GTA V? Macie dla mnie jakieś podpowiedzi?