Drodzy Państwo – nie ma co się oszukiwać, po prawie półtorarocznej przerwie powróciłam do Star Trek Online. Mam fazę i chyba jeszcze przez jakiś czas ona potrwa.

Półtora roku temu zakończyłam swoja przygodę z ta grą będąc zła na twórców, którzy nagle po kilku latach funkcjonowania, zdecydowali się zmienić chyba wszystkie istniejące systemy w grze. No, może poza walką. Nie cierpię fundamentalnych zmian w grach, szczególnie kiedy nie do końca rozumiem po co one są wprowadzane. Jak dla mnie takie zmiany wprowadzają jedynie zamęt i są robione z jednego powodu – aby wyciągnąć od graczy jak najwięcej pieniędzy.

Zmiany w Star Trek Online zaczęły się od craftu. Przyznam rację – pierwsza wersja tego systemu nie była zbyt wciągająca. Natomiast to co otrzymaliśmy zapowiadało grind jaki nadchodzi do tej gry. No bo w końcu na coś trzeba wydawać to dilithium jakie zbiera się w grze. W tamtym czasie, nie przypadł mi ten system do gustu. To co mnie bezpośrednio odrzuciło od gry w tamtym czasie, to informacja o nadchodzących zmianach w systemie umiejętności kapitanów, tzw. Skill pointów, oraz dodaniu specjalizacji.

To było dla mnie wówczas przegięcie, bo  rzemiosło stało się prawdziwym koreańskim grindem i wychodziło na to, że Cryptic planuje zmienić w podobny sposób każdy inny system w grze.

STO_2017-01-19-1

Pewnie się zastanawiacie dlaczego w takim razie znowu gram w ten tytuł, skoro tak bardzo go krytykuję?

Są dwa powody. Po pierwsze jestem olbrzymim fanem uniwersum Star Treka, więc jestem w stanie wiele wybaczyć Crypticowi, a po drugie to zimowe świętowanie w tej grze.

Uważam, że zimowe eventy w Star Trek Online są najlepszymi i najbardziej pomysłowymi eventami ze wszystkich gier MMO w jakie grałam. Naprawdę nie wiem, dlaczego twórcy gier myślą, że dając graczom do zrobienia 10 dziennych, powtarzających się misji, które dostępne są tylko w określonym czasie, mogą nazwać je eventem świątecznym.

2016-12-11-sto-event-3

Zdecydowana większość zadań świątecznych w Star Trek Online działa na zasadzie wydarzeń publicznych dostępnych dla wszystkich w specjalnie w tym celu stworzonym miejscu. Żeby nie było, owszem jest i dzienna misja, ale nie polega ona na szukaniu czegoś w świecie, a na bieganiu. A konkretnie to na wyścigu na lodzie i nie jest to takie łatwe jak myślicie. Poza tym za 25-krotne wykonanie tej misji otrzymuje się naprawdę świetną nagrodę – statek kosmiczny Breen. Owszem, może nie ma on najlepszych statystyk i wypasionych konsol, ale statek to statek, a „darowanemu koniowi nie zagląda się do pyska”. Ja nie narzekam – powiem Wam nawet, że lubię te statki Breenów.

To jednak nie jedyna nagroda, bo biorąc udział w tych świątecznych wydarzeniach, otrzymuje się w nagrodę różnego rodzaju ozdoby świąteczne, które są tokenami i można je wymienić na „pierdyliard” rzeczy począwszy od ciuchów, aż po bronie, czy specjalne umiejętności.

I właśnie ten event przyciągnął mnie do Star Treka Online i wygląda na to, że troszkę tu zostanę.

STO_2017-01-13-2

Z racji tego, że miałam tak długa przerwę w Star Treku, to muszę na swoich postaciach nadrobić mnóstwo rzeczy: cztery reputacje, wbić rzemiosło na poziom 20 – przynajmniej jedną szkołę, dowiedzieć się co nieco o specjalizacjach kapitanów, rozkminić o co chodzi z admiralicją oraz wylevelowac moje statki T6, aby odblokować ich specjalne umiejętności.

Jak widzicie trochę tego jest, ale powoli nadrabiam zaległości. Klepię Borgów, Undine i Vothów w Borg Disconnected, standardowo odwiedzam Kryśkę (Crystalline), irytuję się w Bitwie o Procyon bo wydaje się łatwa, ale tak nie jest, walczę z Iconianami i zamykam portale w Gre’thor, odpieram atak Imperium Ziemiańskiego z drugiego wymiaru oraz wysyłam doffów na misje. Jak widzicie, mam pełne ręce roboty.

STO_2017-01-18-1

Ale wiecie co było najmilsze w powrocie do Star Treka? Okazało się, że moja postać nadal była we flocie Asgard Armada i zostałam bardzo ciepło przywitana przez osoby, które mnie jeszcze pamiętały.

Ta gra ma swoich zapalonych fanów, a co niektórzy z nich – z tego co wiem, logują się każdego dnia od premiery. Jeśli o mnie chodzi, to gram „falami”, co oznacza że pojawiam się i znikam, ale po Everquest 2, w którego grałam 11 lat, to pod względem przegranych godzin Star Trek Online jest z pewnością na drugim miejscu.

Jeśli jeszcze nie mieliście szansy zagrać w to darmowe MMORPG, to warto. Same misje fabularne są naprawdę świetnie napisane i z tego co wiem, 90% z nich można robić w kilka osób 🙂

I nie wszystko dzieje się w kosmosie, jest sporo rzeczy do zrobienia na powierzchniach planet.

STO_2017-01-16-1