Nie wiem jak Wy, ale jeśli o mnie chodzi to jestem w stanie dość szybko stwierdzić, które gildie przestaną istnieć, tylko dlatego, że po prostu nie mają określonych celów dla swojego istnienia.

Gram w gry online od 2004 roku i od tegoż też czasu związana byłam z kilkoma różnymi gildiami, a do tego widziałam powstawanie i upadek kilkuset innych.

W każdej grze widzę jak gracze próbują tworzyć nowe gildie i tak wiele z nich się rozpada tylko dlatego, że nie mają tego jednego –  celów popartych planem rozwoju i funkcjonowania gildii. No bo jeśli jedynym celem osoby zakładającej gildię jest „zabawa bez dramy”, to tak naprawdę gildia ta nie oferuje nic i nie zachęca innych graczy do dawania czegokolwiek od siebie.

eq2_kinya_splitpaw_sense_of_urgency_defeating_omugra,_thazurus,_and_vuzalg_2

Z mojego doświadczenia wiem, że jeśli w danej grze powstaje gildia to są trzy główne tego powody:

  • po pierwsze to ten, że gra może oferować bonusy dla osób będących w gildii,
  • po drugie bo chcecie coś osiągnąć w tej grze,
  • a po trzecie, to zakładacie gildię skupiającą Waszych znajomych i tak naprawdę poza wspólną zabawą nie macie żadnych więcej celów.

Więc powiedzcie mi, czy zakładając gildię zadajecie sobie pytanie co chcecie osiągnąć i co możecie osiągnąć w danej grze?

Bardzo przepraszam jeśli pozbawię Was złudzeń, ale odpowiedź „dobra zabawa” nie jest takim celem, dzięki któremu gildia przetrwa zawieruchy czasowe. Jest to zdecydowanie Wasz osobisty cel i tak naprawdę jedyny powód dla którego logujecie się do danej gry. W momencie, kiedy zaczniecie odczuwać, iż logowanie do gry staje się dla Was obowiązkiem, a nie przyjemnością, to pożegnacie się z tym tytułem i to prawdopodobnie na zawsze.

Reklamowanie Waszej organizacji, jako nastawionej wyłącznie na „dobrą zabawę” przyciąga niestety osoby, które tak samo, jak i obecni członkowie gildii nie mają określonych celów, jakie chcą osiągnąć w danej grze. Owszem może i będzie Wam się dobrze rozmawiać na TeamSpeaku, czy też na czacie w grze. Czy myślicie jednak, że bez konkretnych celów i planu działania gildia ta przetrwa i będzie się rozwijać w dłuższej perspektywie czasowej?

20141124_archeage_zamek_4

Aby Wasza nowo tworzona społeczność, miała szansę przetrwania, to musi mieć określony jakiś cel. Bez względu na to jaki on jest: czy będzie to zdobycie zamku, zabicie wszystkich bossów, zgromadzenie najwięcej bogactw na serwerze, wybudowanie domu gildiowego, przewiezienie tysiąca paczek. Oczywiście najlepiej wyznaczyć sobie kilka celów, a w miarę jak są one realizowane dodawać kolejne. Nie chcecie przecież aby Wasi członkowie zdali sobie sprawę, że osiągnęli już wszystko co było do osiągnięcia i po prostu, bez dalszych wyzwań, przestali się logować do gry.

Cele mogą zostać oczywiście narzucone przez liderów gildii, jak i wyznaczone przez samych członków, dzięki czemu czuć się oni będą jeszcze bardziej przywiązani do gildii. No bo w końcu, jeśli ich pomysł został zaaprobowany przez gildię i wszyscy członkowie dążą teraz do osiągnięcia danego celu, to jest to jeden z elementów zachęcających graczy do wspólnej gry.

No dobrze, to cele macie wyznaczone i przyszedł czas na plan działania. Wydawałoby się, że jest to bardzo proste, ale z doświadczenia wiem, że tak nie jest. Nawet jeśli lider ma sformułowany plan działania, to jest go bardzo ciężko wdrożyć. Zawsze znajdzie się ktoś, kto nie będzie chciał w nim uczestniczyć. Dlatego też, plan dzięki któremu dążymy do realizacji założonych celów, musi zostać poparty odpowiednim regulaminem jakim podlegać będą członkowie gidii.

Zdaję sobie sprawę, że są gracze, którzy nie cierpią jakichkolwiek narzucanych im reguł. Owszem takie podejście może przetrwać  w małych „familijnych” gildiach. Jeśli jednak chcecie należeć lub też stworzyć gildię, która ma coś w przyszłości osiągnąć w danej grze, to bez określonych zawczasu zasad się nie obejdzie. Bez względu na to, w jakiej grze zakładacie gildię, to jeśli chcecie zrealizować założone cele, musicie wprowadzić reguły do których powinni dostosować się nowo przyjmowani członkowie. Pozwolą Wam one nie tylko na uniknięcie wielu dram w gildii, ale też upewnicie się, że do gildii należą osoby, które są zaangażowane i myślą podobnie jak pozostali członkowie.

20140821_landmark_cech_rzemiosl_roznych

Jako lider gildii nie musicie stworzyć regulaminu, które obejmie każdy aspekt gry, ale z pewnością musicie ustalić co jest właściwe, a czego należy unikać w zachowaniu poszczególnych członków gildii. Wyznaczenie zasady „bez dramy” nie jest wystarczające, gdyż w ten sposób nie zapobiegacie elementom, które mogą mieć wpływ na wywołanie tejże dramy w gildii. Jeśli o mnie chodzi, to regulamin w prowadzonej przeze mnie gildii ewoluował i nie bałam się wprowadzać kolejnych zasad. Szczególnie jeśli widziałam, że pewne rzeczy należy wyeliminować, gdyż grożą złą atmosferą wśród członków, a co za tym idzie – ewentualną dramą. A wiadomo jak to jest z dramą – to właśnie dzięki nim najczęściej upadają i pojawiają się nowe klany.

Podobnie jest z zasadami narzucającymi pewne zachowania. Jeśli jednym z celów gildii są wspólne wypady raz na tydzień celem bicia bossów, to powinno być to wpisane do regulaminu, tak aby członkowie wiedzieli, że przystępując do tej gildii muszą się do tego przystosować.

Tworzenie gildii tylko po to by poznać nowych ludzi jest fajnym założeniem, ale można to zrobić bez konieczności zakładania gildii. Jeśli mimo to chcecie założyć i prowadzić gildię, to oczywiście możecie to zrobić. Pamiętajcie jednak, że musicie mieć jakiś plan na jej funkcjonowanie. Bez planu nie osiągniecie założonych celów i gildia po prostu przestanie istnieć…

No więc, czy Wasza gildia ma wyznaczone cele, poparte planem i regulaminem?

15 KOMENTARZE

  1. Szczerze? Też zależy, co dana osoba definiuje jako „dobra zabawa”, bo MMO oferują obecnie (pseudo)wiele aktywności.
    Dlatego dużym sukcesem cieszą się gildie masówki, w których prawie zawsze znajdziesz kogoś, kto lubi robić to samo, co Ty. Tylko tam nie ma gry w gildii, a jest gra w zespołach.

  2. hmmmm, czy PL13 ma konkretny cel? hmmmm… nie. Wszyscy grają dla zabawy. Nie mamy celu ani warunków końca. Po części jest to wina samej gry w którą gramy, planetside 2. W tej grze nie ma celu końcowego ani niczego stałego. Oczywiście celem mógłby być grind certów ale jakoś nigdy do mnie nie przemawiało farmienie tychże.
    A po częsci taka jest natura naszej gildii.

    Czyli jakoś kwalifikujemy się pod kategorię straconych gildii :D. Jakoś się trzymamy póki co.

    Co trzyma ludzi w PL13 to nie wiem. Każdy ma swój indywidualny cel i stawiam, że gdyby każdy nagle powiedział to moglibyśmy się zdziwić jak różne one są.

  3. Sam od wielu lat gram w różne mmo i sam mam pełno osobistych doświadczeń w tym zakresie. Wiadomo że doświadczenia każdej osoby są różne i wyrażane są tu osobiste opinie. Nie zmienia to faktu że spoglądając na stowarzyszenia i grupy typu gildie spoglądamy w tym momencie na aspekt socjalny ludzi, więc nie dziwota kiedy doświadczenia będą zbliżone do siebie.

    Gildia jest jak klasa w szkole. Jest nauczyciel (GM) jest przewodniczący klasy, zastępca i skabrnik (oficerowie) i jest reszta. Nie ważne jak większość z was uważa że miało wspaniałe trzymające się ze sobą klasy. W każdej z nich tworzyły się małe grupki, te trzy dziewczyny które razem chichotały w kącie, tych dwóch rozrabiaków co dostawały nagany za głupotę, ten kujon z matmy który trzaska wszystkie zadania na piątki. I zawsze w takich grupach znajdują się sprzeczki i kłótnie, bo im więcej osób tym bardziej zróżnicowane, drama jest częścią każdej grupy każdej społeczności, w pracy też jest ktoś kto was drażni, też znajdzie się ktoś z kim się pokłócicie mimo że wykonujecie coś wspólnie, ci z którymi zadajesz się mniej i ci z którymi spędzasz całe dnie. I zawsze się znajdzie ktoś kto powie że ma dość i się obruszy. Tutaj nie ma niczego nowego co by już pod słońcem nie zostało odkryte.

    Sam mogę powiedzieć o trzech wspaniałych gildiach z czasów grania w różne mmo w których spędziłem więcej niż rok czasu zadając się z ludźmi jak i biorąc udział w różnych aktywnościach. Pomiędzy tymi gildiami też były inne pomniejsze grupy ludzi które szybko odeszły w zapomnienie.

    Kiedy widzę napisane przez ciebie pytanie:
    „Więc powiedzcie mi, czy zakładając gildię zadajecie sobie pytanie co chcecie osiągnąć i co możecie osiągnąć w danej grze?” odpowiadam tak jak zawsze będę odpowiadał (ja osobiście).

    Gram w grę aby dobrze się bawić i poznać świetnych ludzi. I to zawsze będzie dla mnie osobistym priorytetem w takich grach.

    Oczywiście nie przeczę że posiadam dużą satysfakcję z osiągania w tych grach różnego rodzaju progresu ale tylko dlatego bo robię to z ludźmi z którymi się bawię śmieję i żartuje.

    W jednej z tych gildi mieliśmy paru progresowców. Ogólnie gildia była wystarczająco duża aby stworzyć dwie osobne grupy raidowe, w jednej znajdowali się progresowcy, w drugiej znajdowali się tacy jak ja „dla zabawy”.
    Gra była dość wymagająca jeśli chodzi o posiadanie najlepszego możliwego sprzętu. Przykładowo, aby dostać najlepszą broń (następna po niej była za ostatniego bossa) trzeba uzbierać 9000 tysięcy punktów X, za zrobienie losowego lochu z losową drużyną dziennie dostajesz 50 punktów X, za każdą kolejną próbę 20 punktów X (za zrobienie z drużyną ustawioną zaledwie 5 punktów X więc nieopłacalne). Loch trwa ok 20-40 minut aby zrobić go z losową drużyną (system został wprowadzony po to aby pomagać ludziom na niższych poziomach gdzie ciężko było dostać heala albo tanka).
    Zakładając najniższą ilość punktów potrzeba zrobić te losowe dungeony 450 razy w najlepszym przypadku 20 minut na każdy loch to 9000 minut które (jeśli prawidłowo korzystam z kalkulatora) to 150 godzin grania. Te osoby potrafiły zdobyć tą broń w jeden tydzień lub półtora. Ta grupa również miała o 10% lepszy sprzęt niż nasz (10% różnica brzmi banalnie ale była to gra gdzie 7 punktów w statystyce robiło różnice niebo a ziemia)
    Nasz był z lochów ich był z craftu (jedna z tych niewielu gier w której sprzęt crafcony jest lepszy od tego który możesz dostać w lochu) I kosztował tysiące (które było strasznie ciężko dostać w tej grze, przeciętny gracz farmiąc 3 godziny zarabiał może 30 złota, na jedną część bez ulepszeń typu gemy enchanty trzeba było ok 1400, ulepszenia drugie tyle).

    Wchodząc na kanał drużyny progresowej aby ich podsłuchać gdy raidowali składał się z musztry jak w wojsku, klnięcia obrażania, rzucania słuchawkami, wyzywania. Na forum to ci ludzie najbardziej rzucali dramy, że ten wyciągnął o 5 % za mało depsa, że ten nie wyszedł z debufa na bufa w złym momęcie, tamten heal spóźniony o 5 sekund. Koniec końców bossa zabijali po dwóch tygodniach raidowana po 4 godziny codzień bez weekendów.

    Nasza progresowa obsmarkana grupa która chichrała się z wpadek (tak czasami klneliśmy na siebie ale śmiech następował chwilę później), posiadająca sprzęt gorszy od drugiej grupy, zabijała tego samego bossa dwa tygodnie później, gdzie raidy trwały po 2-3 godziny 4 razy w tygodniu.

    Kiedy oglądaliśmy stream naszej grupy progresowej gdy zrobiła first killa jako pierwsza Polska gildia, cieszyliśmy się z tego bardziej niż ta grupa na tsie, oni tylko po przytakiwali i planowali jak go teraz farmić będą co tydzień dla lootu.

    Nie wiem czy to odbiło na mnie się aż tak źle jeśli chodzi o mmo. ale za każdym razem gdy słyszę poważna gildia progresująca, wyobrażam sobie takich ludzi, wyobrażam sobie taką strutą skażoną grupkę ludzi która żyje tylko i wyłącznie grą.

    Gdy gram w mmo chce się śmiać z ludźmi bawić z ludźmi, cieszyć się grą jak najbardziej tylko mogę. Gildia rozpadnie się bo ludzie chcą czegoś więcej? Trudno, nic w życiu nie jest wieczne, wytrzymałem z tymi ludźmi rok, po tym roku moja część grupy albo zrezygnowała z gry z powodu osobistych spraw lub też chciała właśnie tego progresu tylko nie było już dla nich miejsca w pierwszej grupie. Większość z nich mam na FB, z innymi mam wspólny teamspeak na którym razem z ich znajomymi i z moimi znajomymi z poprzednich mmo gramy w różne gry od czasu do czasu.

    Najbardziej lubię dwa momenty w życiu każdego MMO.
    Początek gry, gdzie wszystko jest nowe wszystko jest świeże, każdy poznaje jakieś ciekawe fakty, opowiada o tym jak wpadł na tego potwora o 20 poziomów wyżej przez przypadek i uciekał przez pół lokacji, gdy nagle pierwszy raz ktoś zdobywa mounta albo jakąś wypasioną broń, gdy ktoś jaki pierwszy wbija max poziom i wszyscy jesteśmy oczarowani nieznanym.
    Pierwsze raidy. Gdy grupa poraz pierwszy musi się wykazać, gdy wyzwanie nie należy do najtrugniejszych lecz dla nas wtedy było czymś wielkim, czyms o czym można było opowiadac wieczorami i było dla nas niesamowitym wyzwaniem, nie było rutyną codziennych raidów po 2-3 godziny. Kiedy wypadł pierwszy endcontent item na który tych dwóch Tanków właśnie losuje i wszyscy patrzymy kto wygra.

    No tak, ale taka gildia rozpadnie się prędzej czy później bo każdy się znudzi. Ale czy to złe? Była zabawa, każdy się cieszył tym co zyskał, były chwilę które można nawet nazwać wspomnieniami. I to jest chyba najważniejsze prawda? Na tym polegają gry, gry to rozrywka gry to zabawa, gry to oderwanie się od ponurej przybitej głodem rzeczywistości która pogrąża niektórych z nas z dnia na co dzień. Moment w którym mam ustalić sobie cel do osiągnięcia w grze przestaje być grą tylko pracą.

    Może innych to satysfakcjonuje. Może faktycznie to frajda dla innych w ciągu tygodnia zdobyć te 9000 wirtualnych punktów dla wirtualnego przedmiotu aby jego wirtualna gildia z prawdziwych ludzi była najlepszą w wirtualnym świecie. Wolę gildię w której będę się dobrze bawił dwa miesiące niż w takiej której będę się męczył dwa lata.

    • Swietny komentarz 🙂

      Ja gralem w gildiach familijnych i hardcorowych. I powiem szczerze, ze dobrze bawilem sie w obu przypadkach. Nigdy nie bylem postacia masochistycznie nastawiona na progres. Za to lubie wyzwania, bo dzieki temu musze z siebie dawac te 110% i uczyc sie jeszcze lepiej grac swoja postacia.

      Natomiast, wszystko zalezy od ludzi z ktorymi sie gra. Nawet bedac w gildii progresowcow, przez dwa lata rajdowalismy 6 dni w tygodniu. Poznalem tam naprawde swietnych ludzi z calego swiata i swietnie sie bawilem. Duza zasluga byla po stronie liderow, ktorzy poszli w calkowity minimalizm jesli chodzi i zasady. Mieli tez wyluzowane podejscie do samej gry. Nie bylo przeklenstw, dram itp. Owszem byly frustracje, zlosci itp. natomiast zawsze bylo to przez reszte obracene w zart, szydere ktora ciagnela sie miesiacami itd.

      Mozna sie dobrze bawic na wiele sposobow. Nic na sile – jesli zle sie czujesz w danej gildii, zawsze mozesz znalezc inna 🙂

      • To mnie właśnie najbardziej dobija. Wszystko zależy od ludzi których spotkasz. W jednej gildi miałem tak świetnego lidera że przez 4 miesiące grania byłem jednym z tych pro graczy którzy poświęcali się grze. W innej gildi siedziałem dosłownie 2 dni bo nie czułem tego pociągu do akcji.
        Miałem przyjemnośc grania w RagnarokOnline 2, beznadziejna tragiczna gra, nieudany klon World of Warcraft, Ro2 nie miało prawie nic wspólnego z RO1 po za klasami i fabułą. Po 20 minutach chciałem tą grę wyłączyć. Jednak nagle ktoś napisał na czacie że szuka ludzi do Polskiej gildii. Stwierdziłem że nie mam nic lepszego do roboty nie mam więc dam szansę tym ludziom. Każdy miał mieszane uczucia co do tej gry. Spędziliśmy razem najlepsze 4 miesiące w gównianej grze jakie można było. Nawet nasze frustracje były komiczne 😉

  4. Ja nie rozumiem jednego na cholerę wypełnia się te całe litanie przy rekrutacji gdzie pracuje co robię i tysiące innych posranych pytań. Ostatnio napotkałem w Guild wars 2 gildie która wymaga napisanie całego opowiadania po kiego grzyba przecież to tylko zniechęca. Już nie wspomnę o The Secret World to właśnie przez absurdalną rekrutacje „gildii” przestałem w te grać.

    • Proces eliminacji. Może gdyby nie mieli tego wymogu i dostał byś się do tej gildi, okazało by się że nie podoba ci się sposób w jaki grają i i tak byś zrezygnował albo spowodował byś sprzeczkę że połowa ludzi nie gra tak jak chcesz bo z drugą grupą się za kolegowałeś. Spotkałem się z tym w paru gildiach. Moment w którym idziesz do takiej gildi wypełniasz dla nich CV

  5. Granie w jakąś grę tylko po coś typu tak jak wymieniłaś po ubicie bossów, kasa, lvly itp to nuda a nie gra.

    Właśnie po to się gra, dla zabawy, a nie po to by coś mieć

    • Zgadzam się. I napisałam, że celem każdego z nas jest dobra zabawa. Mi chodzi o cele gildii, które prócz „dobrej zabawy” powinny członkom dać także inne powody do logowania.
      Możesz się dobrze bawić w grze i poznawać nowych ludzi, bez konieczności należenia do gildii 🙂

  6. Popieram w większości to co napisałaś Kinya. I wiem teraz dlaczego tyle osób, po moim odejściu prosiło abym wrócił do gry.
    Lub po dłuższym czasie, dziękowało mi za wspólną grę, ze stwierdzeniem, ze nie ma już tego co było.
    Nie chodziło o samą moją osobę czy była pozytywna czy negatywna. Tym ludziom chodziło o sens gry, który ja im potrafiłem dostarczyć w CL.
    Sam mój konflikt i rywalizacja z Mizarem z exile, przekładał się na całą gildię, baaa cały server.

    Ludzie mieli cel „Zniszczyć Exile” pojęcie niby względne, a jednak dające wiele możliwości, poprzez realizowanie mniejszych celi po drodze.
    Czyli lepszy sprzęt, czołgi, przerywanie bossów, śledzenie, walka, rozwalanie gr i cała polityka, walka o opinię.
    Pamiętam gdy miałem problem z graczami w gildii którzy pk`owali swoją frakcję.
    Gdy pokazałem im jak ludzie reagują na „bohaterów” to przestali pk`ować. Baaa zaczęli bronić frakcji i pomagać ludziom =)
    Co później skutkowało na rozprawach „CL – Innocent”

    Ponieważ druga strona robiła to samo. Powstało coś w stylu odwiecznego konfliktu „dobra ze złem”.

  7. Oczywiście gramy dla zabawy. Jednak w pewnym momencie gdy nie mamy celu , zaczynamy coraz , rzadziej się logować i w konsekwencji w pewnym momencie przestajemy. Moim zdaniem – wyzwania takie jak bicie bossów rajdowych , zdobywanie nowego sprzętu w typowych grach MMO ( nie mam tu na myśli strzelanek sieciowych ) to podstawa. Oczywiście ma to sens jeśli sprawia przyjemność.I w takim przypadku przynależność do gildii mającej jasno sprecyzowane cele to podstawa dobrej zabawy.

  8. Popatrzmy na 2 strony…Każdy ma swoje zycie prywatne. Jednych stać na wiecej godzin w grze, innych nie. Jednak kazda gildia ma czy nie ma celi. Ta co ma swoj cel, ma tez prawo wymagać. Ta gildia, która „jest bo jest” może dlugo sie nie utrzymać, bo ludziom się znudzi lub będą marudzili, ze gildia nic nie robi lub daje. Trzeba to zbalansować, do takiego poziomu by wszyscy byli zadowoleni. Oczywiście zawsze komuś moze cos sie nie spodobać, to albo sie dogadują albo nara 😛
    Trzeba po prostu wiedzieć czego się chce. Luz, ale trochę zajmie ogarniecie gry i celu. ALBO: Hardcore, ale tego chyba tłumaczyć nie musze 😀

  9. Do gildii lepiej się nie przywiązywać. Każda, w której byłem, albo się rozpadła albo podzieliła. Do stworzenia dobrej gildii potrzeba kilku charyzmatycznych osób. Najgorsze jest to, że aby rozwalić dobrze prosperującą grupę wystarczy jeden głupek. Yes! I said it!

Comments are closed.