Grając w The Elder Scrosll Online zdałam sobie sprawę, że lud zamieszkujący Tamriel musi być potwornie oczytany. Dlaczego? Bo co chwila na mej drodze napotykam książki z najróżniejszymi historiami.

Owszem, jestem przekonana, że zdecydowaną większość z nich moja postać „przeczytała” już co najmniej kilka razy, ale nadal zdarzają się takie, których nie zna. Po czym to poznaję? Ano po tym, że gdy natrafię na taką książkę, to zwiększa mi się poziom jakiejś umiejętności lub też drzewka.

Nie wiem, czy wiecie, ale warto czytać książki – zarówno te w naszym realnym życiu, jak i te jakie znajduje się w Tamriel. I nie mówię tutaj o Lorebookach, otoczonych magiczną niebieską poświatą, których znalezienie do niedawna było jedyną możliwością levelowania gildii magów. Nie – chodzi mi o te zwykłe, które poukładane są na różnego rodzaju półkach. To właśnie czytając te książki (wystarczy kliknąć szafkę z książkami), mamy szansę zwiększyć poziom którejś z naszych umiejętności. Przydatna rzecz i zazwyczaj nie zajmuje zbyt dużo czasu… Zazwyczaj…

Widzicie, nadal robię misje w Bangkorai – jakoś nie wchodzi mi ta kraina, i w ruinach położonych na wyspie, natknęłam się na serię questów prowadzących mnie do ruin położonych pod jeziorem.

Bisnensel, bo tak się zwie to dziwne miejsce, wygląda naprawdę dostojnie. Jak zwykle weszłam i zaczęłam podziwiać widok. Pierwsza komnata była olbrzymia i w zachwycie się jej przyglądałam, dopóki nie zdałam sobie sprawy z jednego – wokół, na ścianach, znajdowało się mnóstwo półek z książkami. Setki. Niektóre z nich postawione zostały nawet jedna na drugiej. A że mam w zwyczaju czytać (vel klikać) wszystkie napotkane szafki z książkami, to zabrałam się do roboty.

Całe szczęście, że – przynajmniej na początku, znajdujący tam wyznawcy Hermaeus Mora mnie nie atakowali. Jednak  i tak, obejście tego całego pomieszczenia, na górnym i dolnym poziomie, klikanie każdej szafki, wliczając te, które umieszczone zostały wyżej, zajęło mi naprawdę sporo czasu. Całe szczęście, że natrafiłam na takie książki, których jeszcze nie czytałam i kilka umiejętności zostało zwiększonych.

Tak jak mówiłam – czytanie się opłaca.

A co do serii questów, które się tam wykonuje. Ku mojemu zaskoczeniu, miałam dylemat z ostatecznym wyborem sprzymierzeńców. Czy wybrać zły kult walczący z utrzymaniem praw natury, czy też dobre duchy, które walczą o przetrwanie wykorzystując wszelkie dostępne środki – niektóre z nich nieco drastyczne. Interesująca historia i warta polecenia 😀

A jak tam Wasze przygody w Tamriel?