Nie wiem jak to jest u Was, ale w moim przypadku pierwsze kilkadziesiąt minut gry często rzutuje na to czy mi się ona spodoba, czy też ją odinstaluję z dyska i zapomnę o jej istnieniu.

No dobrze, może nie zapomnę, ale będą udawać, że nie istnieje. Oczywiście nie jest powiedziane, że za jakiś czas w nią nie zagram i się nie zakocham – tak też się zdarza. Wystarczy popatrzeć na The Elder Scrolls Online. Po premierze ta gra nie nadawała się do grania, a przynajmniej ja miałam takie odczucia. Udało mi się osiągnąć poziom 15 i na tym zakończyłam swoja przygodę. Słynne fazowania i wiele innych rzeczy po prostu mnie odrzuciły. Kto by pomyślał, że rok później ponownie do niej zajrzę i tak bardzo zmienię o niej zdanie? Jest to po części zasługa twórców gry, którzy przez dwa lata od momentu premiery, próbowali naprawić to co zepsuli i patrząc na rosnąca ilość graczy, to chyba się im to udało.

Podobnie może być w przypadku gry, którą testowałam w ten weekend. Owszem, to nadal faza alpha, ale zważywszy na to, że jeszcze w tym miesiącu gra ta ma trafić na Steam Early Access, czyli popularne płatne beta testy, to chyba mogę napisać o moich pierwszych wrażeniach.

Worlds Adrift, bo o tej grze mowa, przyciągnął mnie swoją pastelową, ciepłą kolorystyką oraz tym co lubię najbardziej – eksploracją świata. Wyobraźcie sobie olbrzymi świat, pełen lewitujących wysp, które muszą odkryć gracze. Dodajcie do tego możliwość tworzenia nie tylko swoich własnych statków powietrznych, ale i wysp, z których te najpiękniejsze pojawiają się w grze na stałe.

To gra, w której świat nie został podzielony na strefy zależne od poziomu naszej postaci i nie znajdziemy w nim stojących w tym samym miejscu NPC’ów z powtarzalnymi misjami. Nasze decyzje, mają niby bezpośredni wpływ na ten świat i sposób w jaki postrzegać go będą inni gracze. To z pewnością tytuł, który może zainteresować fanów zamkniętego niedawno Landmarka, czy też Minecrafta. A, że uwielbiam zwiedzanie takich pięknych światów, to myślałam, że także i ja zaliczam się do tego grona.

No cóż, myliłam się.

Wierzę, że gra nie jest zła, ale jak dla mnie jej początek jest dość irytujący. Powiem Wam uczciwie, że brałam udział w poprzednich alpha testach i trwały one u mnie 17 minut. Dokładnie tyle czasu próbowałam wydostać się z lewitującej kaplicy w której pojawiła się moja postać. Owszem, w oddali widziałam jakieś wyspy, ale były one poza moim zasięgiem, a brak jakiegokolwiek samouczka dotyczącego poruszania się w tej grze, spowodował, że umierałam przy każdej próbie dotarcia na wyspę. Poddałam się i wylogowałam.

No cóż, przyszedł kolejny weekend alpha testów i oczywiście postanowiłam wypróbować ten tytuł po raz kolejny. Optymalizacja jest lepsza i to jest odczuwalne, ale niestety samouczka nadal nie ma, chociaż tym razem dodano podpowiedzi dotyczące kontroli postaci. W końcu udało mi się dostać na pierwszą wyspę, ale powiem Wam, że nie było łatwo. No dobrze, ale co dalej? Wyspa malutka, wąziutka z jednym drzewem i skałką. A do tego po ścięciu drzewa nie pojawia się żadne nowe.  I jak z tego zbudować cały statek potrzebny do podróży pomiędzy wyspami?

Żeby nie było – zwiedziłam wyspę, ale jak dla mnie do niczego się ona nie nadawała. Całe szczęście, że podczas zwiedzania pośliznęłam się i spadłam… Nie ma to jak odrodzenie w innym miejscu i to o niebo lepszym. I chyba tak powinna wyglądać każda wyspa startowa, o ile tak je można nazwać. Pełno drzew, niewiele skałek, ale za to znalazłam starożytny kamień i w końcu mogłam zakupić podstawowe umiejętności związane z budową statku.

I życie byłoby piękne, gdyby nie fakt, że budowanie tego statku nie jest aż takie proste jak sie wydaje.

Udało mi się zebrać składniki, ale pierwszy stek był niewypałem, bo okazało się iż wybrałam zbyt duży projekt. No cóż, znalazłam kolejną wolną stocznię i ponownie przystąpiłam do dzieła. Budowa kadłuba okazała się prosta, gorzej jednak było z innymi elementami.

Przypominam, że gra ta – przynajmniej na razie, nie ma żadnego samouczka, ani podpowiedzi, więc po prostu trzeba zgadywać, a ja chyba nie miałam na to ochoty. Po całej wyspie rozrzucone są różnego rodzaju stacje rzemieślnicze, więc udałam się do najbliższej i stworzyłam skrzydło do mojego statku.

I wtedy pojawił się mały problem – jak to skrzydło przetransportować do statku? Zanim znalazłam rozwiązanie tego problemu, moje skrzydło, na które poszły ostatnie fragmenty żelaza jakie miałam, spadło w przepaść. Skąd mogłam wiedzieć, że po kilku minutach stacja wypuszcza dany przedmiot, a jeśli jest położona na skarpie to wiadomo – grawitacja.

Oczywiście, mogłabym poszukać jakichś przewodników „jak zbudować statek w Worlds Adrift„, tylko po co? To są alpha testy, a gra powinna chociaż w jakiś sposób przedstawić jej podstawy. Przynajmniej tak mi się wydaje.

No cóż, po dwóch godzinach umierania, wspinania się, zwisania, zbierania składników, wybudowaniu kadłuba i utracie skrzydła, poddałam się. Zrozumiałam, że wydostanie się z tej wyspy nie będzie aż takie łatwe. Na samą myśl, że po premierze tej gry na Steam Early Access pojawi się w niej więcej graczy, a co za tym idzie, będzie więcej zbieraczy na początkowych wyspach i o wiele mniej surowców, straciłam cierpliwość. No bo załóżmy, że na wyspie jest 15 drzew, kilka skałek i 20 graczy – to jak konkretnie będzie można pozyskać surowce?

Zresztą, jest to chyba obecnie dość powszechny problem w tej grze, bo zwiedzając wyspę widziałam wiele porzuconych kadłubów statków. Wygląda na to, że także i gracze, którzy byli tutaj przede mną poddali się i doszli do wniosku, że opuszczenie wyspy jest bardzo, ale to bardzo pracochłonne.

Żeby nie było, nie twierdzę, że gra jest zła. Uważam po prostu, że przydałby się samouczek oraz przepis na mały, prosty stateczek powietrzny, który nie wymaga kadłuba, skrzydeł, masztu, żagla, rdzenia grawitacyjnego, silnika, steru i mnóstwa innych rzeczy zanim będzie mógł się unieść w powietrzu. Po prostu, zgromadzenie w tej chwili składników na najprostszą konstrukcję jest naprawdę męczące. A brak informacji o tym, jak je połączyć w jedną całość, jest irytujący.

Całe szczęście, że to tylko alpha testy i studio Bossa ma jeszcze mnóstwo czasu by dopracować Worlds Adrift. Mam nadzieję, że się im to uda 🙂