Pamiętacie gdy z miesiąc temu portale gamingowe obiegła sensacyjna wiadomość, że najpopularniejsza obecnie na świecie strzelanka – PUBG, może zostać zbanowana w Chinach?

Tia… Już wtedy mówiłam ,iż patrząc na to jak bardzo Tencent stara się wykupić studio wpierw Bluehole, a teraz PUBG Corp., jest to niemożliwe. Przykro mi, ale największa na świecie firma w branży gier na świecie, której dochody przekraczają łączne dochody Activision Blizzard, EA, Ubisoftu i Take-Two, mająca z pewnością wtyki we wszystkich odpowiednich  chińskich agencjach rządowych, nie walczyłaby o możliwość wydania PUBG w Chinach, gdyby istniało takie ryzyko – prawda?

I okazuje się, że miałam rację, bo oto kilka tygodni później Tencent publikuje komunikat, informujący o tym, iż został oficjalnym wydawcą PlayerUnknown’s Battlegrounds w Chinach.

Oczywiście już teraz PlayerUnknown’s Battlegrounds dzięki Steam jest dostępne i niezmiernie popularne w Chinach, ale oficjalnego wydania nie doczekało. To właśnie dzięki współpracy Tencent oraz PUBG Corp. gra ta zadebiutuje w Państwie Środka. Zanim jednak to nastąpi, chiński potentat zlokalizuje i odpowiednio dopracuje rozgrywkę, tak aby odpowiadała ona socjalistycznym wartościom, chińskiej kulturze oraz ścisłym zasadom moralnym. W oświadczeniu Tencent przeczytać także możemy o tym, iż gra ta oferować będzie inne, zabawne doświadczenia skierowane do graczy z tego kraju.

I pewnie zastanawiacie się, jaki wpływ ta informacja może mieć na Was (o ile gracie w PUBG). Być może żaden. Zważywszy jednak na to, że już teraz 50% graczy PlayerUnknown’s Battlegrounds to Chińczycy, a co niektórzy użytkownicy tej strzelanki lubią zarabiać na sprzedaży skórek, to premiera tej gry może – ale nie musi, mieć wpływ na ich cenę.