Ponad rok mi zajęło, aby prawie skończyć wszystkie misje z frakcji Daggerfall, a przecież to zaledwie kilka stref, które dopiero odwiedziłam.

No cóż, tak to jest, kiedy większość czasu w Elder Scrolls Online spędzam na zwiedzaniu, chomikowaniu surowców, a dopiero później na robieniu questów. W między czasie pojawiają się także i inne gry w które trzeba zagrać i tym podobne tematy. Całe szczęście, że mnie się nie spieszy. Mam zamiar pograć w ten tytuł jeszcze przez jakiś czas, a że sprawia mi radochę takie powolne zwiedzanie Tamriel, to cóż – deal with it.

Kilka dni temu ukończyłam wszystkie misje w Bangkorai. W końcu, bo powiem Wam, że jakoś nie przypasowało mi to miejsce, ani opowiadane tam historie. Poza podziemnego Bisnensel nic nie przyciągnęło mojej uwagi na dłużej. Grunt, że jest to już za mną i w nagrodę otrzymałam mnóstwo dziwnych achievementów oraz wysłana zostałam do najsmutniejszego miejsca na planecie Nirn – Coldharbour.

Ponoć jest to wymiar którym włada mroczny Molag Bal, próbujący za wszelką cenę połączyć go z Tamriel. I to właśnie moja, pozbawiona duszy postać – Vestige, musi go powstrzymać. Gdyby tylko moja postać robiła misje z głównej kampanii, to może by jej się udało, ale że do tej pory ich unikała, to przykro mi – jesteście skazani na cierpienia. Wiecie, nie rozdwoję się, korzonki trzeba pozbierać, writy trzeba zrobić, czasem pójść do jakiejś instancji grupowej, a czasu brakuje na to wszystko…

Ale z racji tego, iż skierowano mnie już do tego Coldharbour, to doszłam do wniosku iż trzeba nadgonić z misja główną. Miło mi donieść, że wczoraj uratowałam już Sai Sahana, więc jest nadzieja, że może zdążę i uratuję to Tamriel, zanim kompletnie się posypie.

Podobno Coldharbour to miejsce pełne śmierci, rozpaczy i nieskończonego okrucieństwa. Chociaż patrząc na te tysiące kościotrupów, ołtarzy ze szczątkami i dziwnych urządzeń „relaksacyjnych”, na jakie natknęłam się dotychczas w Tamriel, to chyba nic mnie już nie zdziwi…

No cóż, zakładam, że ukończę misje w tej strefie za jakieś dwa-trzy miesiące i z czystym sercem będą mogła się udać na zwiedzanie obszarów należących do innych frakcji.

A jak tam Wasze przygody w Tamriel? Lecicie do przodu z levelem, czy też zaglądacie pod każdy kamień, tak jak ja?