Podczas gdy ostatnio w sieci nie ma dnia, żeby nie ukazał się jakiś artykuł lub też materiał filmowy krytykujący Bethesdę za Fallout 76, ja muszę powiedzieć jedno: gram i nie narzekam.

Owszem Fallout 76 ma swoje problemy, takie jak na przykład brak globalnego czatu, to może warto się skupić na tym, że dla fanów gier survivalowo-eksploracyjnych, jest to naprawdę fajny tytuł.

Wydaje mi się, że te wszystkie osoby, które uczestniczyły w wyścigu by jak najszybciej zdetonować atomówkę i skrytykować twórców, za brak endgame’u, jakimś cudem przegapiły 90% gry.

Dotychczas spędziłam w Fallout 76 około 40 godzin – nie jest to wiele, ale musicie pamiętać, że dzielę swój czas przeznaczony na gry z Conan Exiles. Każda sesja gry przyniosła mi sporo frajdy, począwszy od odkrywania ukrytych lokacji, aż po wykonywanie naprawdę fajnych misji opowiadających historię tego regionu.

Dopiero wczoraj moja postać osiągnęła poziom 15, co z pewnością może zszokować wielu z Was, ale ja się nigdzie nie spieszę. Cel mam jeden: zajrzeć do każdego zakamarka, a przy tym zrobić mnóstwo zdjęć. Całe szczęście ekipa, z którą gram rozumie moje dziwaczne zboczenie związanie z robieniem setki zdjęć i podziela fascynację eksploracją.

Jak na razie nadal zwiedzam teren położony niedaleko wyjścia z Krypty 76, powoli odkrywając tajemnice ukryte w miasteczkach Fleetwood, Helvetia i Summersville,  położonych wokół nich obozach, kopalniach i fabrykach. To są oczywiście lokacje zaznaczone na mapie, ale pomiędzy nimi można znaleźć wiele ciekawych zakamarków.

Taki na przykład obóz wojskowy Camp McClintock, gdzie przechodzimy szkolenie pod czujnym okiem nieco zardzewiałych robotów. Wbrew temu co sądzicie, szkolenie wcale nie należy do prostych i składa się z kilku etapów, które trzeba wykonać w określonym czasie: toru przeszkód, strzelnicy, oraz znalezienia komunisty, a to wszystko zakończone egzaminem końcowym, gdzie toczymy walkę z bandą nieco zdezelowanych robotów. Czegóż się nie robi dla ojczyzny…

A jakby tego było mało, to w znajdujących się na terenie tego obozu licznych dziennikach i zapiskach, odkryjemy przezabawną, a zarazem dramatyczną historię tego miejsca.

Miałam też szczęście na tak niskim poziomie zobaczyć wybuch atomówki, bo ktoś zdecydował się spuścić ja na obszar położony za jeziorem New Gad. Niestety, nie udało mi się zrobić fajnych zdjęć, bo akurat goniła mnie banda supermutantów z pobliskiego miasteczka 🙂

Jak zwykle poniżej znajdziecie porcję zdjęć z Fallout 76, a jeśli macie jakieś pytania związane z tą grą, to z chęcią na nie odpowiem.